Wojciech Bychawski: Czasem trzeba tupnąć!

Wojciech Bychawski: Czasem trzeba tupnąć!

Share on facebook
Share on twitter
“Jak na Dzikim Zachodzie - najpierw strzelam, a potem pytam. Jakbym się przeniósł w tamte czasy, byłbym znanym rewolwerowcem” - o swojej filozofii trenowania i podejściu do koszykówki opowiada Wojciech Bychawski, szkoleniowiec drugoligowego AZS AGH Kraków i reprezentacji Polski U15.
Wojciech Bychawski / fot. Karolina Glanowska (Glan Art)

 

Chcesz czytać całe tekst i grać w Fantasy Ligę? Dołącz do Premium! >>

Pamela Wrona: Czy w koszykówce coś jeszcze pana zaskoczy?
Wojciech Bychawski: Dotychczas myślałem, że nie. Ale po wydarzeniach sprzed wakacji i po różnych rozstrzygnięciach dochodzę do wniosku, że chyba trzeba być cały czas czujnym. Myślę, że wiele się może jeszcze wydarzyć.

Mówi pan o końcowej klasyfikacji 2. ligi i braku awansu AZS AGH Kraków?
W moim mniemaniu, zostaliśmy lekko potrząśnięci i co tu więcej mówić. Nie generuję pretensji. Zdaję sobie sprawę z tego, że to co miało miejsce, nie było do przewidzenia. Wydawało mi się jednak, że pewne rzeczy są raczej oczywiste, a okazało się, że nie. Trzeba dodać, że nie było szansy na to, by podjąć taką decyzję, która by nikogo nie skrzywdziła. Nawet teraz, ciężko o jakiekolwiek regulacje. 

Należy postępować tak jak w wojsku, stosując metodę rozpoznania ogniem. Na to co się dzieje możemy odpowiadać jedynie działaniem i patrzeć co się wydarzy, modyfikując plany, bo przecież nie mamy wpływu na to co się dzieje.

Odpowiadając bezpośrednio, jestem czujny i pełen obaw, bo sytuacja wciąż jest nieobliczalna i trudno jest mówić o sporcie. Liczę tylko, że łatwiej lub ciężej, ale uda się rozegrać ten sezon.

Słyszę w pana głosie rozczarowanie?
Jestem rozczarowany. Mówiłem, że widziałem już wszystko, a okazało się, że są wciąż rzeczy, które nie mieszczą się w mojej głowie. Nie chcę powiedzieć, że komuś się coś nie należy, a mnie tak. Wiem co przegrałem na parkiecie. Natomiast czuję to rozczarowanie, bo kończąc ligę z dwoma porażkami, mając przed wszystkimi weryfikacjami najlepszy bilans, stało się jak się stało.

Pracowaliśmy ciężko, by być teraz w innym miejscu, ale się nie udało. Jesteśmy w innych realiach i w nich musimy się teraz odnaleźć. Ten etap rozczarowania i rozpamiętywania mamy już za sobą. Musimy myśleć o tym co będzie. Należy spojrzeć z tej strony, że ludzie, którzy leżą w szpitalach mają dopiero prawdziwe problemy. Przy tym to, kto jest wyżej w tabeli i w jakiej jest lidze, nie ma większego znaczenia. Trzeba przestać się mazać.

Często mówi pan o pokorze – jej pokładów nie ma pan już zbyt wiele?

Treść dostępna tylko dla
Użytkowników Premium!

Zaloguj się aby zobaczyć dalszą część wpisu!

POLECANE

“Wziąłem do siebie słowa starszych kolegów z zespołu, żeby poświęcić czas wolny na doskonalenie umiejętności” – mówi Kacper Borowski, którego życiowy sezon dał mu właśnie powołanie do reprezentacji Polski. Koszykarz Startu Lublin mówi m.in., że mnóstwo zawdzięcza trenerowi Andrejowi Urlepowi.
Ministerstwo Barwnych Meczów (MBM) to nowy cykl przybliżający mniej typowe koszykarskie hity i ich bohaterów. Od kogo innego moglibyśmy zaczynać taką rubrykę, jak nie od klubu posiadającego najbardziej romantyczną nazwę w polskim baskecie? Poznajcie Miasto Zakochanych Chełmno!

tagi

Ministerstwo Barwnych Meczów (MBM) to nowy cykl przybliżający mniej typowe koszykarskie hity i ich bohaterów. Od kogo innego moglibyśmy zaczynać taką rubrykę, jak nie od klubu posiadającego najbardziej romantyczną nazwę w polskim baskecie? Poznajcie Miasto Zakochanych Chełmno!
27 / 10 / 2020 18:54
Niezniszczalny weteran, który przez 22 lata zagrał dla 18 zespołów, wprawdzie zakończył już grę, ale pozostał przy koszykówce. Tomasz Wojdyła, jeden z trenerów żeńskiego zespołu GTK Gdynia, podsumowuje barwną karierę i mówi o tym, jak odnajduje się w roli szkoleniowca.
25 / 10 / 2020 9:58
Pochodzi ze Słupska, jest pierwszoligowym koszykarzem oraz fanem fotografii i filmowania – współautorem kultowego w środowisku serialu „Koszykarze”. Patryk Przyborowski, zawodnik STK Czarnych, opowiada o swojej karierze i życiowych zamiłowaniach.
20 / 10 / 2020 19:00
Anwil Włocławek pozwalał rywalom na rekordową liczbę rzutów za 3 punkty, ale była to przemyślana taktyka. Dużo częściej rzucali słabsi strzelcy w drużynie przeciwnika, a specjaliści od trójek mieli gorsze pozycje i notowali spadek skuteczności.
Najlepsza koszykarsko drużyna NBA robi też doskonałą robotę marketingową i biznesową, świetnie wykorzystując lokalne klimaty. Bucks potrafią prowincjonalne położenie Milwaukee przekuwać w atut i przeżywają właśnie chwile wielkiej chwały. Brakuje już tylko mistrzostwa!