Tony Meier. Rodzinny biznes może poczekać

Tony Meier. Rodzinny biznes może poczekać

Ostatnie trzy lata Tony'ego Meiera to rollercoaster. Amerykanin rzucił koszykówkę i myślał, że odnajdzie spokój w rodzinnej firmie, przy budowie dróg. Ale miłość do koszykówki była silniejsza. Meier przeżywa renesans formy, a King Szczecin jest rewelacją rozgrywek.

Kilkanaście minut po meczu Zastalu z Kingiem trener Oliver Vidin stoi w korytarzu przed wejściem do salki konferencyjnej. Dziennikarze z Zielonej Góry głośno dyskutują, czy zielonogórzanie nie powinni faulować w ostatniej akcji.

Prowadzący konferencję się spóźnia, więc Vidin rozmawia z dziennikarzami. – Mieliśmy faulować gracza kozłującego – tłumaczy. – Ale to nie ta akcja zadecydowała o meczu. Wcześniej nie trafiliśmy kilkunastu rzutów wolnych.

Wróćmy do tej ostatniej akcji. King Szczecin przegrywał wtedy trzema punktami. Trener Arkadiusz Miłoszewski poprosił o czas. Rozrysował akcję na swojego skrzydłowego, który rzucił już 21 punktów. – To była akcja na niego. Już na porannej rzutówce widziałem, że trafia tu z zamkniętymi oczami – tłumaczył. Razem wracaliśmy z meczu na parking pod halą CRS.

Trener Miłoszewski dodawał, że wiedział, że będzie krył go niedoświadczony Szymon Wójcik, więc były duże szanse, że popełni błąd. Meier wyszedł w górę, rzucił piłkę charakterystycznym łukiem i upadł obok ławki Zastalu, faulowany właśnie przez Wójcika.

King Szczecin wygrał, a Tony Meier po ostatnim gwizdku utonął w objęciach kolegów. Po parkiecie skakał nawet prezes Krzysztof Król, który wszystkie mecze drużyny ogląda z ławki rezerwowych.

Mecz w Zielonej Górze miał dla niego szczególne znaczenie. To tutaj spędził dwa lata. Żan Tabak sprowadził go po sezonie w greckim Promitheas Patras. Meier idealnie odnajdywał się w jego taktyce, w której dostawał sporo akcji catch and shoot, a także gry tyłem do kosza. Te dwie rzeczy robi doskonale.

Był bardzo ważną częścią drużyny, jednej z rewelacji ligi VTB. W sezonie 2019/2020 oprócz Meiera występowali m.in. środkowy Drew Gordon (obecnie Japonia), Joe Thomason (obecnie Grecja) czy Ludde Hakkanson (Hiszpania). To była świetna ekipa, której sezon przerwała pandemia.

Wtedy żona zawodnika, Stephanie którą poznał podczas studiów w Milwaukee, była w ciąży. Syna urodziła w Polsce. Meierowie jako ostatni wylecieli z Zielonej Góry po przerwanym sezonie.

Pamiętamy doskonale, jak w marcu i kwietniu siedzieliśmy w domach. Później nauczyliśmy się żyć z pandemią. Zastal zdecydował się podpisać nową umowę z Meierem, który jako jeden z niewielu miał wrócić do drużyny chorwackiego szkoleniowca. Kontrakt podpisano na rok.

Cieszę się, że wracam do Polski i znów będę mógł pracować z trenerem Żanem Tabakiem. Jestem bardzo ciekawy, jaką drużynę uda mu się zbudować w tym roku. Mam nadzieję, że ponownie będziemy walczyć o mistrzostwo Polski – powiedział koszykarz po podpisaniu umowy.

Kontrakt podpisano w ostatnim tygodniu czerwca 2020 roku. Miesiąc później Amerykanin ogłosił zakończenie kariery. Powodem takiej decyzji były obawy przed pandemią.

Po niezliczonych godzinach przemyśleń i rozmów doszliśmy do wniosku, że to właściwy czas na otwarcie kolejnego rozdziału naszego życia. Tony chciałby jednocześnie szczerze przeprosić za zamieszanie czy rozczarowanie spowodowane tym, że podpisał wcześniej umowę, a teraz zmieniamy zdanie. Życie jest czasem naprawdę skomplikowane, a czas i perspektywa zmieniają spojrzenie na wiele rzeczy. Wiemy, że byłoby łatwiej, gdyby w ogóle nie podpisał umowy lub wiedział, że chce przejść na emeryturę miesiące temu, ale wtedy jeszcze nie byliśmy na to gotowi – tłumaczyła Stephanie Meier.

W klubie wszyscy byli zdziwieni decyzją Meiera. Od niego rozpoczęła się budowa składu nowej drużyny. Żan Tabak postawił na sprawdzone zastępstwo. Ściągnął Łotysza Rolandsa Freimanisa, z którym przed laty spotkał się w hiszpańskiej Gironie. Freimanis zagrał w Zielonej Górze rewelacyjny sezon, po którym wyjechał do rosyjskiego Nowogrodu. Obecnie znowu pracuje z Chorwatem w Treflu Sopot.

Tony Meier po zakończeniu kariery zatrudnił się w firmie ojca. Pracował przy budowie dróg. Ojciec, jak każdy właściciel firmy, chciał aby syn poznał firmę od najniższego szczebla. Tony pracował więc jako robotnik wylewający asfalt, a w koszykówkę grał jedynie amatorsko. Po niecałym roku na budowie, stwierdził, że chce wrócić do zawodowego grania. Skontaktował się z właścicielem klubu Januszem Jasińskim, a ten przekonał Olivera Vidina, by dać szansę Amerykaninowi.

Serbski szkoleniowiec nie znalazł jednak nici porozumienia z Meierem i rzadko na niego stawiał. Wolał grać w ustawieniach, gdzie na pozycji numer cztery biegał Jarosław Zyskowski, który także wtedy wrócił do Zielonej Góry. Amerykanin spędzał na parkiecie średnio 16 minut. Rzucał 6.8 punktów, przy skuteczności 42.7% za trzy. Play-offową serię ze Śląskiem Wrocław oglądał głównie z ławki. Zastal prowadził w niej 2:0, by przegrać 2:3 i odpaść w ćwierćfinale.

Po sezonie do Meiera zadzwonił trener Kinga Szczecin Arkadiusz Miłoszewski.

– To były moje pierwsze telefony. Tony i Andy – zdradził szkoleniowiec, który był gościem naszego podcastu.

W pierwszym sezonie nie trafił z charakterami w drużynie. Zastał sporą część składu, a jego kolejne roszady nie poprawiły sytuacji drużyny. Widział, że to właśnie pod względem charakterologicznym musi przebudować swój zespół. Pożegnał się z najdłużej grającym Pawłem Kikowskim – gra obecnie w leżącej za miedzą Spójni. Kapitanem zrobił zadziornego Filipa Matczaka, którego znał jeszcze z czasów pobytu w Zielonej Górze.

Andy Mazurczak był jego ulubieńcem już w kadrze Polski, więc „Miły” popierał pomysł sprowadzenia go do Winnego Grodu. Pierwsze przymiarki pod transfer robił już trener Tabak, ale udało się to dopiero za czasów Olivera Vidina.

Szkoleniowiec ze Szczecina wiedział również, że Meier nie tylko pomoże mu pod względem sportowym, ale na pewno nie będzie przychodził do szatni z muchami w nosie. Warto na marginesie dodać, że jego interesy w Polsce reprezentuje Andrzej Gostomski, agent nieco starszej daty, który cechuje się nienaganną kulturą osobistą i ma świetną sieć kontaktów z amerykańskimi przedstawicielami.

Od tej dwójki zaczął budowę składu, a jego drużyna gra świetnie. Wygrała 6 z 7 ostatnich spotkań. W sobotę pokonała zdecydowanie zespół mistrza Polski z Wrocławia. Wcześniej wygrała z Sokołem Łańcut i Enea Zastalem BC. To właśnie to spotkanie było ważne zarówno dla Meiera, jak i Miłoszewskiego.

Treść dostępna tylko dla
Użytkowników Premium!

Zaloguj się aby zobaczyć dalszą część wpisu!

Kosma Zatorski, Piotr Janczarczyk

POLECANE

Od wielu lat listopad obchodzi się pod hasłem świadomości i profilaktyki występujących u mężczyzn chorób nowotworowych, przede wszystkim raka jąder i raka prostaty. To dobra okazja, by przypomnieć rozmowę z Robertem Skibniewskim i zapisać się na badania.

tagi

14 zwycięstw i 14 przegranych to dotychczasowy bilans beniaminka Orlen Basket Ligi, który mając do rozegrania jeszcze dwa mecze, zajmuje ósme miejsce w tabeli. Dziki Warszawa swój debiutancki sezon w ekstraklasie sportowo już mogą zaliczyć do udanych. Ale nie tylko w tym aspekcie. – Nasz sufit jest tam, gdzie go sami powiesimy – przekonuje Michał Szolc, prezes i założyciel klubu.
12 / 04 / 2024 18:58
Obecnie media społecznościowe są nieodzownym elementem marketingu sportowego. Własną perspektywą pracy media managera w koszykarskich klubach podzielili się Katarzyna Pijarowska (Enea Astoria Abramczyk Bydgoszcz), Bartek Müller (Krajowa Grupa Spożywcza Arka Gdynia) oraz Karol Żebrowski (Trefl Sopot).
25 / 03 / 2024 22:15
– Gdy coś nie wychodzi raz, drugi, trzeci, to nie spuszczam głowy, nie poddaję się, realizuję swoje cele, aby niektórym trochę miny zrzedły, gdy okaże się, że gość z wężem na głowie jednak daje radę – przyznaje Mateusz Szczypiński, koszykarz Domelo Sokoła Łańcut. O koszykarskiej dojrzałości, wizerunku oraz hejcie rozmawia z nim Pamela Wrona.
8 / 11 / 2023 16:24
– Mam argumenty, by zapijać emocje alkoholem. Kontuzje i urazy, zmiany klubów i miast, nowe otoczenie i nowi ludzie – to wszystko przecież buduje niestabilność. Po przegranym meczu moi koledzy z szatni analizują swoje błędy. Ja sięgam po alkohol. Uśmierzam emocje. Chyba nie chcę się z nimi spotkać. Nie wczytuję się w siebie, bo wolę tego uniknąć – wspomina były koszykarz Wiktor Grudziński. 15 kwietnia obchodzimy Światowy Dzień Trzeźwości. To nie tylko promowanie abstynencji. Jest to dzień, który służyć ma refleksji i ma na celu zwiększenie świadomości społecznej na temat powszechności uzależniania od tej substancji oraz zagrożeń zdrowotnych wynikających z jej nadużywania.
„Stałam w oknie, pomachałam mu, aż straciłam go z pola widzenia. Po chwili jednak zadzwoniłam, aby kupił bułki. Zawsze to robił. Tego dnia zapomniał. Gdy się rozłączyłam, napisał: „Przepraszam, kocham cię”. Wtedy nie wiedziałam, że już nigdy więcej się nie zobaczymy i tego dnia zostanę wdową.” – wspomina Angelina, żona zmarłego koszykarza Dawida Bręka. 23 lutego obchodzimy Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją. Jest to dzień, w którym przede wszystkim powinniśmy zwrócić uwagę na to, jak ważne jest dbanie o swoje zdrowie psychiczne i korzystanie ze specjalistycznej pomocy.
Jeden z najlepszych niskopunktowych graczy na świecie wraz z drużyną Hornets Le Cannet Côte d’Azur zdobywa prestiżowy Puchar Francji. To Polak, który także reprezentuje nasz kraj w koszykówce na wózkach.
30 / 01 / 2024 17:38