Staszewski: NBA w Paryżu – dzień pierwszy

Staszewski: NBA w Paryżu – dzień pierwszy

Maciej Staszewski relacjonuje pierwszy dzień pobytu w Paryżu, gdzie gościły drużyny Chicago Bulls i Detroit Pistons.
DeMar DeRozan fot.Kamil Krzaczynski-USA TODAY Sports/SIPA USA/PressFocus

Przyleciałem tu we wtorek wieczorem – za późno żeby jeszcze we wtorek odebrać akredytację. Z lotniska docieram do domu przyjaciół i przy drinku próbuję uspokoić mój szalejący puls. Puls napędzany podekscytowaniem pierwszym meczem NBA oglądanym z punktu widzenia mediów i poganiany strachem, który we mnie pozostał po locie samolotem, bo ja latać po prostu nienawidzę.

Całe życie udawało mi się przesypiać tę wątpliwą przyjemność jednak tym razem nie mogłem uciec przed irracjonalnymi obawami w objęcia Morfeusza. Cały lot tworzyłem potencjalne listy pytań i scenariusz spotkań z każdym możliwym graczem i działaczem NBA:

Jak zapytać tak, żeby to było ciekawe nie tylko dla mnie, a dla czytelnika i, może, może, dla gracza? Jak wyjść poza standardowe ramy banału… Co zrobić żeby uniknąć pytania Bena Wallace jak to jest być najlepszym zawodnikiem w historii spośród tych niewybranych w drafcie?

Czy nie zapomnę języka w gębie jeśli stanę oko w oko z Cadem Cuninghamem? Czy pytanie DeMara DeRozana o półdystans to już będzie klisza? Drink pozwala się uspokoić, ale w nocy budzę się niemal co godzinę. Mój organizm ewidentnie nie ufa budzikowi.

Kiedy jednak ostatecznie budzik dzwoni, wytrenowanym ruchem ręki go wyłączam i… wstaję o pół godziny później niż zaplanowałem. To wiąże się z pogonią! Paniką! Nie ma czasu na nic, nie ma czasu na śniadanie, na kawę, pędzę!

Wybiegam z mieszkania, metrem (nawigacja straszy utrudnieniami) lecę do Novotelu gdzie odbiera się akredytacje (NIE MA ŻADNYCH DZIENNIKARZY, WSZYSCY JUŻ POSZLI), stamtąd (NIE MA CZASU) metrem na halę gdzie mają się odbyć treningi.

Nie zatrzymuję się na jedzenie, na panini z budy, nawet na rogalika z kiosku. Tylko pędzę…

OBY TYLKO SIĘ NIE SPÓŹNIĆ.

Docieram na miejsce, głodny, zziajany, ale jestem! I jestem jedną z pierwszych pięciu osób na miejscu.Doświadczeni dziennikarze wiedzieli że przez pierwsze 2 godziny na miejscu po prostu nie bardzo jest co robić. Później się zbierają stopniowo ludzie, i amerykańscy beatwriterzy Bulls.

Pierwszym punktem dnia jest trening Bulls którego ostatnie pół godziny będzie otwarte dla mediów.Do tego czasu integrujemy się z innymi ludźmi z Polski, zbijamy piony z zagranicznymi dziennikarzami, których znamy lub po prostu chcemy poznać. Udaje mi się tylko złapać do wspólnej fotki Joakima Noah, akurat idzie się przebrać przed wzięciem udziału w zaplanowanych eventach.

Wreszcie nadchodzi upragniony moment. Ludzie z ligi gromadzą dziennikarzy i zabierają nas wszystkich na sale gdzie trenują Bulls. Najpierw na parkiet wpuszczani są tylko broadcasterzy, a reszta akredytacji ląduje na trybunach. Po jakimś czasie także i małe żuczki mogą przejść z trybun do zawodników i mamy możliwość popatrzeć z bliska jak trenują zawodnicy NBA, zaczepić kogoś z drużyny i czasem zamienić z kimś parę słów.

Główne rozmowy gracze prowadzą z broadcasterami – 3 minuty tu, 7 minut tam, wszystko jest już od dawna dokładnie zaplanowane co do minuty. Po skończeniu z głównymi mediami, zawodnicy ruszają na obchód między grupkami dziennikarzy czającymi się w wyznaczonych miejscach dookoła boiska.

W konsekwencji udaje mi się przebić w okolice DeMare DeRozana i zadać mu nawet pytanie, na które ten chętnie odpowiada. Śmiech, którym reaguje zaraz po usłyszeniu pytania zdecydowanie dodaje mi odwagi w walce o kolejne pytania i rozmowy.

Ten zapał przydaje mi się w przebiciu się do Zacha LaVine i pozwala zadać mu dwa pytania – jedno o najlepszych dunkerów w NBA, drugie o to co drużyna musi poprawić w drugiej połowie sezonu.

Potem zaczynam się szwędać po parkiecie, patrzę jak Malcolm Hill z Bulls zasuwa za 3, walcząc o kontrakt, a Andre Drummond i Tony Bradley grają 1 na 1 z trenerem wysokich Bulls. W końcu Drummond schodzi i udaje mi się z nim porozmawiać. W końcu były gracz Pistons, gość którego ze szczerego serca kochałem w jego debiutanckim sezonie i dla którego pojechałem 10 lat temu do Londynu na mecz fatalnych Pistons ze świetnymi wtedy Knicks.

Duża część rozmowy z Dre idzie off the record, a jak już zaczynam nagrywać, po chwili przerywa nam personel Bulls – Drummondowi należy się zasłużony odpoczynek. Dla mediów następuje przerwa na obiad, a personel NBA zaczyna się szykować do kliniki NBA Cares.

I tu jest sztuczka – wpadłem tylko na sekundę coś szybko przekąsić i wróciłem biegiem na salę, kiedy 90% dziennikarzy została na przerwie obiadowej. Czemu? To wtedy właśnie najłatwiej dostać się do graczy – wszyscy zawodnicy i sztaby obu drużyn są na boisku zabawiać dzieci i w znakomitej większości… nie mają co robić. I jak sobie stoi taki biedny samotny zawodnik to może równie dobrze pogadać z mediami nie?

Tutaj oczywiście bez nagrań, bo rozmowy są sporo mniej oficjalne, ale można wtedy z kimś naprawdę pogadać, dowiedzieć się czegoś o graczu lub drużynie. Bardzo, bardzo cenne momenty. Zagadałem paru graczy, poznałem się z najlepszym beat writerem Pistons – Jamesem Edwardsem z The Athletic i na koniec… spełniłem swoje największe koszykarskie marzenie.

Treść dostępna tylko dla
Użytkowników Premium!

Zaloguj się aby zobaczyć dalszą część wpisu!

Maciej Staszewski, Paryż

POLECANE

Nigdy nie grał profesjonalnie w koszykówkę, ale rozumie ją lepiej niż większość trenerów. Ogromny fan piłki nożnej, który już ponad ćwierć wieku pracuje w baskecie na najwyższym poziomie. Furiat, który daje graczom dużo swobody. Człowiek daleki od umiłowania mediów, o którym Netflix zamierza nakręcić wysokobudżetowy dokument. Back-to-back mistrz Euroligi, który dalszych wyzwań zamierza szukać tylko w NBA, za główną przeszkodę uważając kiepską angielszczyznę. Pełen sprzeczności – Ergin Ataman.
Jest taki mem – Ryan Gosling jako dzielnice Berlina. Kreuzberg – hipsterska kurteczka, Neukölln z podbitym okiem, Marzahn okraszony kadrem z „Fanatyka” i tak dalej. ALBA i jej kibice są soczewką uwypuklającą wszelkie cechy stolicy Niemiec, która tak naprawdę z resztą kraju nie ma wiele wspólnego.

tagi

Adam Romański dołącza do grona naszych autorów. Komentator Polsatu Sport będzie publikował swój power ranking ekstraklasy oraz przybliżał sylwetki graczy, którzy powinni znaleźć się w orbicie zaintereswoań kadry narodowej.
20 / 10 / 2022 16:57
– Za każdym razem, kiedy mogło mi się wydawać, że dużo wiem o koszykówce, zostałem sprowadzany na ziemię. Starałem się pytać i dowiadywać jeszcze więcej, czerpać z ich wiedzy. Teraz chciałbym budować swoją markę i swoje nazwisko, aby mówiono, że jest to „drużyna Andrzeja Urbana” – mówi 31-letni szkoleniowiec BM Stali Ostrów, z którym rozmawia Pamela Wrona.
5 / 10 / 2022 18:10
Karol Śliwa bierze na warsztat naszą KoszKadrę i oceniam każdego z zawodników za występy na tegorocznych Mistrzostwach Europy. Polska reprezentacja zajęła w nich czwarte miejsce. Przyznaję oceny od 6 do 1, gdzie szóstka, jak w szkole, jest oceną najwyższą, a jedynka, najgorszą.
21 / 09 / 2022 16:39
– Nasz wiceprezydent powiedział mi ostatnio, że kiedy się do mnie zgłosili, zastanawiał się, po co klubowi dyrektor sportowy. Przecież przez tyle lat nie było takiej potrzeby. Teraz mówi mi, że nie ma pojęcia, jakim cudem tak długo funkcjonowali bez dyrektora sportowego (śmiech) – o swojej roli w SIG Strasbourg w rozmowie z PolskiKosz.pl opowiada Nicola Alberani.
Anwil Włocławek pozwalał rywalom na rekordową liczbę rzutów za 3 punkty, ale była to przemyślana taktyka. Dużo częściej rzucali słabsi strzelcy w drużynie przeciwnika, a specjaliści od trójek mieli gorsze pozycje i notowali spadek skuteczności.
– W Manresie jestem najstarszym zawodnikiem w drużynie i nie ukrywam, że to dla mnie nowe doświadczenie, pierwszy raz jestem w takiej sytuacji. Staram się być ostoją na ławce rezerwowych, dawać kolegom trochę spokoju, i na treningach, udzielając im wskazówek – o swojej roli w nowym klubie, współpracy z legendarnym trenerem Pedro Martinezem, ale też o tym, czy zagra jeszcze w kadrze Adam Waczyński mówi w rozmowie z PolskiKosz.PL.
29 / 10 / 2022 14:53
Kibice Crvenej zvezdy i Partizana Belgrad nie darzą się sympatią. Na podstawie tej powszechnie znanej w środowisku prawdy powstał poniższy artykuł, w którym przedzieramy się przez polityczne bagienka, mafijne przedmieścia, by ostatecznie wylądować w zadymionych flarami halach stolicy Serbii.
16 / 08 / 2022 21:10