Ślimaki ze Stargardu – dziwna Spójnia nie wygrywa (analiza)

Ślimaki ze Stargardu – dziwna Spójnia nie wygrywa (analiza)

Nie mają zawodników do grania wolnego ataku pozycyjnego, a tymczasem najczęściej grają właśnie wolny atak pozycyjny. Porażka i kiepska gra w derbach z Kingiem Szczecin potwierdziła przypuszczenia, że tak zbudowana PGE Spójnia będzie miała wielki kłopot z wygrywaniem w lidze.
Jacek Winnicki / fot. Tadeusz Surma, PGE Spójnia

 

Chcesz czytać całe tekst i grać w Fantasy Ligę? Dołącz do Premium! >>

Nieudany początek

Po przegranej w derbach Pomorza zachodniego PGE Spójnia Stargard ma bilans 1-4. Możemy mówić o rozczarowującym początku sezonu, bowiem aspiracje tego klubu sięgają na pewno pierwszej ósemki w PLK.

Wyniki nie zadowalają, a kilka urazów czy sytuacja z brakiem listu czystości Omariego Gudula w pełni nie usprawiedliwiają słabej gry. Problemy zdają się leżeć dużo głębiej, w budowie zespołu, która teraz odbija się czkawką całemu klubowi z trenerem Jackiem Winnickim na czele.

Wszyscy mówili

A nie mówiłem? A nie mówiłeś? A nie mówiliśmy? Przed sezonem tyle razy był wałkowany temat braku strzelców w Spójni – cud się nie zdarzył, stargardzianie mają kłopoty na dystansie, mają przez to też kłopoty ogólnie w ataku, który jest jednym z najgorszych w lidze.

Spójnia w pięciu dotychczasowych meczach zdobywała średnio 73,2 punktu, co jest trzecim wynikiem od końca w PLK (gorzej tylko ci, którzy jeszcze nie wygrali meczu, czyli Polski Cukier Toruń 70,5 oraz MKS Dąbrowa Górnicza 72,2). Jeśli zerkniemy na trójki, to stargardzianie trafiają ich więcej na mecz tylko od MKS-u (5,8 do 5), a oddają oczywiście najmniej – nawet nie 20 (19,4, przedostatni MKS 22,5).

Zajrzyjmy teraz w zaawansowane statystyki – Ortg (ofensywny rating) na poziomie 99,2 punktów na 100 posiadań, co daje Spójni miejsce w środku stawki, a więc nie tak źle. Stargardzianie są jednak w czymś najgorsi i to mocno kłuje w oczy – chodzi o tempo gry (73,8 posiadania na mecz).

Oznacza to mniej więcej tyle, że Spójnia gra po prostu wolno, zmuszona jest rozgrywać atak pozycyjny, a w nim często się męczy, bo nie ma spacingu, nie ma strzelców itd. Znów więc wracamy do budowy drużyny i jej efektów. Możliwości tego zespołu w ofensywie są ograniczone i to widać zarówno na parkiecie, jak i w liczbach.

Cowels na ratunek

Treść dostępna tylko dla
Użytkowników Premium!

Zaloguj się aby zobaczyć dalszą część wpisu!

POLECANE

– Uważam, że swoje lekcje odrobiłem, ale na jaką ocenę? Czas pokaże bardzo szybko. Jestem pokornym człowiekiem i wiem, jakie są losy trenera, zwłaszcza na najwyższym poziomie rozgrywek – przyznaje Wojciech Bychawski, nowy trener ekstraklasowej drużyny Suzuki Arki Gdynia, do której przenosi się po trzynastu sezonach w AZS AGH Kraków.
– W tym sezonie chcemy wygrać coś ważnego! – mówi z przekonaniem łotewski szkoleniowiec Edmunds Valeiko, który w sezonie 2023/24 nadal poprowadzi Miasto Szkła Krosno i stawia sobie wysokie cele. W rozmowie opowiada o swoim warsztacie trenerskim, doświadczeniu i spojrzeniu na koszykówkę, dając się poznać nieco lepiej.

tagi

23 września 2023 roku rozpocznie się sezon koszykarskiej Pekao S.A. I ligi. Prezentujemy pierwszą część przewodnika po zapleczu ekstraklasy.
(…) Zresztą sama słyszysz, że w tym momencie się rozklejam i trudno jest mi na ten temat rozmawiać. Nadal jest to dla mnie ciężkie – mówi z trudem Robert Skibniewski, który otworzył się na temat nowotworu, chcąc uświadomić, jak ważne są rutynowe badania.
– Proszę mi wierzyć, naprawdę nie ma takiego miejsca, które umożliwi bezpośrednie nawiązanie kontaktu między użytkownikami spośród wszystkich możliwych dyscyplin sportowych i każdego poziomu sportowego – przyznaje Maciej Kościuk – syn wieloletniego reprezentanta kraju oraz multimedalisty mistrzostw Polski, a obecnie trenera UKS Gimbasket Wrocław – który wymyślił innowacyjny portal dla ludzi ze świata sportu.
21 / 05 / 2023 12:45