Roman Tymański: Przygotowaniem nadrobisz różnice

Roman Tymański: Przygotowaniem nadrobisz różnice

Share on facebook
Share on twitter
Pracownik naukowy Akademii Wychowania Fizycznego w Gdańsku, który współpracował przy największych sukcesach Asseco Prokomu. Prekursor profesjonalnego skautingu w naszej koszykówce, uchodzący za najwybitniejszego specjalistę w Polsce. Trener Roman Tymański niezmiernie rzadko udziela wywiadów, ale zgodził się przyjąć nasze zaproszenie!
Tomas Pacesas i Roman Tymański / fot. archiwum prywatne

 

Dołącz do Premium – czytaj całe teksty! >>

Piotr Alabrudziński: Można powiedzieć, że jest Pan ojcem chrzestnym skautingu w Polsce? 

Roman Tymański: Wydaje mi się, że z polskich trenerów byłem jednym z pierwszych, który się tym zaczął poważnie zajmować. W roku 2005 byłem asystentem trenera Veselina Matica w reprezentacji Polski i to właśnie od niego najwięcej się nauczyłem w tym temacie. Trener Matic swego czasu pracował ze Svetislavem Pesicem i z tego okresu dostałem dużo materiałów o skautingu, które później studiowałem. 

Miałem po prostu szczęście, że dotarłem jako pierwszy do rzeczy, których jeszcze się w Polsce nie robiło. Oczywiście, także w poprzednich latach były przygotowania do meczu, robienie wideo, ale to nie był jeszcze pełny skauting. 

Nie wiem, może Andrej Urlep z Davidem Dedkiem zaczęli taką pracę wcześniej, ale na pewno jeśli chodzi o polskich trenerów byłem na pewno jednym z pierwszych. Później wielu trenerów słuchając później moich wykładów przyjmowało ode mnie pewne informacje i próbowało robić skauting podobnie. 

2005 rok stanowi zatem początek ery koszykarskiego skautingu w naszym kraju? 

Trudno powiedzieć, wtedy dostałem schematy pokazujące jak to robić, jakiego szablonu użyć, jak opisywać zawodników, jakie statystyki wybrać. Próbowałem też znaleźć przez Internet materiały z NBA, WNBA, czy innych klubów europejskich. Następnie wszystko poukładałem, dodałem własne sugestie i do tej pory się na tym wzoruję. 

Teraz praktycznie większość drużyn robi skauting w Polsce, choć w różnym zakresie. Wydaje mi się, że wielu trenerów w Polsce robi to na podobnym poziomie jak mój. 

Według wielu uznawany jest Pan jednak za najlepszego w swojej dziedzinie… Czym różniły się wcześniejsze przygotowania do meczu od obecnego skautingu? 

Wcześniej zbierało się statystyki zawodników: kto ile rzuca punktów, jak zbiera, kto słabo wykonuje rzuty wolne. Takimi liczbami opisywało się przeciwników. Opracowywano także wideo z zagrywek przeciwnika, ale mieliśmy na tym polu problemy techniczne. Ciężko było zdobyć sprzęt, były trudności z pozyskaniem nagrań meczów. 

Teraz wszystko jest wrzucane na serwery. Kiedyś trzeba było kogoś poprosić, żeby ten mecz nagrał, oczywiście za zgodą trenera. Następnie trzeba było takie nagranie przesłać. Najczęściej nadawało się je nocnym pociągiem. Później odbierało się kasetę i w bardzo prymitywnych warunkach cięło mecz na kawałki. 

Oprócz przełamania bariery technicznej pojawił się też schemat przygotowania raportu. Pierwsza piątka, druga piątka, gra zespołu w ataku, gra w obronie, ogólne informacje o zespole, statystyki każdego zawodnika i krótki opis tego, co robi najlepiej, czy mija w prawo czy w lewo i inne tego typu rzeczy oraz oczywiście rysunki zagrywek rywali, tzw. “setów”.

Treść dostępna tylko dla
Użytkowników Premium!

Zaloguj się aby zobaczyć dalszą część wpisu!

 

POLECANE

35 lat – tyle spędził na polskich i europejskich parkietach Janusz Calik. Jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich arbitrów skończył karierę sędziowską wraz z ostatnim meczem sezonu zasadniczego 2020/21. W rozmowie z PolskiKosz.pl opowiada o tym, dlaczego czasami „pomaga” zawodnikom na parkiecie, jakie przepisy zmieniłby, gdyby mógł, i jaka jest znajomość zasad gry polskich trenerów i zawodników.
Łukasz Kolenda opowiada o dramatycznej końcówce ze Śląskiem, a Filip Matczak o kontrowersyjnym faulu i zwycięstwie z Zastalem. Pan Fabio widzi błąd sędziów przy faulu Bena McCauleya. W cyklicznej rubryce Stingera dziś także informacje, na których drużynach można było zarobić najczęściej.

tagi

– Odejście Arkadiusza Lewandowskiego z prezesa Anwilu może okazać się zmianą, której szybko we Włocławku pożałują. Zamiast zmieniać sterników, klub powinien zatrudnić sprawdzonego fachowca w roli dyrektora sportowego – pisze Grzegorz Szybieniecki, podsumowując kadencję ustępującego prezesa.
9 / 04 / 2021 18:49
35 lat – tyle spędził na polskich i europejskich parkietach Janusz Calik. Jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich arbitrów skończył karierę sędziowską wraz z ostatnim meczem sezonu zasadniczego 2020/21. W rozmowie z PolskiKosz.pl opowiada o tym, dlaczego czasami „pomaga” zawodnikom na parkiecie, jakie przepisy zmieniłby, gdyby mógł, i jaka jest znajomość zasad gry polskich trenerów i zawodników.
7 / 04 / 2021 8:50
35 lat – tyle spędził na polskich i europejskich parkietach Janusz Calik. Jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich arbitrów skończył karierę sędziowską wraz z ostatnim meczem sezonu zasadniczego 2020/21. W rozmowie z PolskiKosz.pl opowiada o tym, dlaczego czasami „pomaga” zawodnikom na parkiecie, jakie przepisy zmieniłby, gdyby mógł, i jaka jest znajomość zasad gry polskich trenerów i zawodników.
7 / 04 / 2021 8:50
MIT Sloan Sports Analytics Conference to kultowa konferencja dla wszystkich analityków i statystyków koszykówki, a coraz częściej także innych dyscyplin sportu. Czego można spodziewać się po kwietniowym wydarzeniu w Bostonie i na co warto zwrócić uwagę?
10 / 03 / 2021 19:43
Anwil Włocławek pozwalał rywalom na rekordową liczbę rzutów za 3 punkty, ale była to przemyślana taktyka. Dużo częściej rzucali słabsi strzelcy w drużynie przeciwnika, a specjaliści od trójek mieli gorsze pozycje i notowali spadek skuteczności.
Najlepsza koszykarsko drużyna NBA robi też doskonałą robotę marketingową i biznesową, świetnie wykorzystując lokalne klimaty. Bucks potrafią prowincjonalne położenie Milwaukee przekuwać w atut i przeżywają właśnie chwile wielkiej chwały. Brakuje już tylko mistrzostwa!
– Jako gracz potrafi wszystko. Nie spodziewałem się, że zagramy w Europie przeciwko tak dobremu strzelcowi, a na pewno nie w Grecji – powiedział Michael Jordan w 1983 roku, wtedy jeszcze koszykarz uczelni North Carolina. Młody „MJ” komplementował w ten sposób Nikosa Galisa – do dziś największą postać greckiej koszykówki i jedną z legend europejskiego basketu.
20 / 03 / 2021 11:35