Power Ranking PLK + mocne i słabe strony zespołów

Power Ranking PLK + mocne i słabe strony zespołów

Share on facebook
Share on twitter
Na pierwszym i ostatnim miejscu bez sensacji, ale poza tym jest bardzo ciekawie! Czy Legia Warszawa utrzyma rewelacyjne tempo, czy Anwil Włocławek awansuje do playoff, czy Stal zacznie grać na miarę oczekiwań i zainwestowanych pieniędzy?
Marcin Woźniak / fot. A. Romański, plk.pl

 

Dołącz do Premium – czytaj całe teksty i graj w Fantasy Lidze! >>

Przerwa na mecze reprezentacji i praktycznie półmetek sezonu regularnego – to znakomity moment na nowy ranking sił w PLK. Potraktujmy go też jako próbę przewidywania, kto znajdzie się w play off. Pomógł w tym także fakt, że wyrównała się liczba spotkań rozegranych przez poszczególne zespoły – wszyscy zagrali 13,14 lub 15 (Trefl) meczów.

Przy opiniach dodajemy silne i słabe strony drużyn pod względem statystycznym.

  1. Zastal Enea BC Zielona Góra (bilans 12-1)

Zielonogórzanie tak mocno odstają od reszty ligi, że największym wyzwaniem trenera Żana Tabaka jest mobilizacja swoich zawodników na kolejny mecz. Chorwat potrafi narzekać na konferencjach prasowych (jak było po meczu ze Stalą Ostrów), a i tak jego zespół wyraźnie wygrywa (105:85 w tym przypadku).

Mocne strony: Zespół, którego Net Rating wynosi 24,5 (120,5 ORtg – 96 DRtg) ma praktycznie same mocne strony. 

Słabe strony: Tu rzuca się w oczy najgorsza w lidze skuteczność za 1 punkt (67,5%) i liczba punktów zdobywa w ten sposób (11,4 na mecz). Agresywna obrona Zastalu to jego wielki atut, ale wysoka liczba przewinień (22,9 – 3. wskaźnik w lidze) może okazać się kosztowna, gdy trafi się na zespół trafiający rzuty wolne na wysokiej skuteczności (jak Polski Cukier Toruń, który jako jedyny pokonał lidera tabeli).

  1. Legia Warszawa (bilans 11-3)

Treść dostępna tylko dla
Użytkowników Premium!

Zaloguj się aby zobaczyć dalszą część wpisu!

Wśród innych zespołów Energa Basket Ligi trwa odliczanie, kiedy nadejdzie kryzys w warszawskiej drużynie. Ciężko go jednak się spodziewać, skoro nawet bez Kuby Karolaka i Earla Watsona Legia była o krok od zwycięstwa we Wrocławiu. To dobry prognostyk dla drużyny Wojciecha Kamińskiego, gdyż meczów wyjazdowych czeka ją aż jeszcze 10.

Mocne strony: Legioniści w zbiórkach w obronie (75% piłek pada ich łupem) minimalnie ustępują tylko Asseco Arce, świetnie także bronią rzuty za 3 punkty, gdzie jako jedyni pozwalają rywalom na skuteczność poniżej 30%. Warto podkreślić również ich DRtg, które tylko o 0,6 punktu ustępuje Zastalowi.

Słabe strony: Tych warszawskiej drużynie ogólnie udaje się uniknąć. Martwić może ewentualnie trzeci najniższy w lidze wskaźnik liczby rzutów oddawanych z pola 3 sekund (16 na mecz).

  1. Śląsk Wrocław (bilans 9-4)

Wrocławianie albo wygrywają, albo też do końca pozostają w grze o zwycięstwo. Wyjątkiem był wyraźnie przegrany (60:79) mecz w Sopocie. Kluczowe dla Śląska będzie to, czy Mateusz Szlachetka i Kyle Gibson razem mogą dać tyle, co kontuzjowany Garrett Nevels. Pomogłoby również, gdyby węgierski center Akos Keller zaczął trafiać spod kosza (tylko 48% skuteczności z okolic obręczy).

Mocne strony: Śląsk jest 2. w lidze w procentowej liczbie oddawanych rzutów z pola 3 sekund (54%), a także 2. w punktach drugiej szansy (niecałe 10 na mecz). Dużą siłę podkoszową podkreślają również zbiórki (ligowa czołówka), a także bloki, których Śląsk jako jedyny w lidze ma powyżej 4 na mecz.

Słabe strony: To powinno być słabą stroną, ale Śląskowi w wygrywaniu meczów nie przeszkadza najmniejsza liczba asyst w lidze – zarówno średnia na mecz (16,2), jak i procentowa na posiadanie (55%). Wrocławianie nie imponują również liczbą punktów z kontrataku (11,9), chociaż w tej kategorii gorsze są jeszcze dwie inne drużyny.

  1. Pszczółka Start Lublin (bilans 9-4)

O wicemistrzu Polski na pewno nie można napisać, że zachwyca swoją grą, ale i tak ma o dwie porażki mniej niż kolejne drużyny. Trenera Dawida Dedka czeka rozdzielenie minut wśród skrzydłowych po odejściu Armaniego Moore’a, a także prawdopodobne zastąpienie Lestera Medforda nowym graczem na pozycji 1 lub 1/2.

Nie zdziwimy się zatem, gdyby w końcowej tabeli lublinianie nie zdołali wyprzedzić ani Legii, ani też Śląska. Ciężko jednak sobie wyobrazić, by wypadli poza czołową „4”.

Mocne strony: Zespół trenera Dedka pozwala na zdobywanie rywalom najmniej punktów z pola 3 sekund (27,2 na mecz), ma też trzecią obronę w lidze (DRtg=98,1). Traci również najmniej punktów z kontrataku (10,9 na mecz).

Słabe strony: Największym zmartwieniem są niewątpliwie straty piłki, w których procentowo Start jest najgorszy w lidze (22% posiadań piłki kończy się stratą). Lublinianie są również współliderem (razem z MKS Dąbrowa Górnicza), jeżeli chodzi o liczbę fauli (prawie 23 na mecz).

  1. Trefl Sopot (bilans 9-6)

Trefl jako jedyny rozegrał 15 spotkań, zatem w kolejnych tygodniach Marcin Stefański będzie miał najwięcej czasu na przygotowanie drużyny do kolejnych meczów. Dodatkowo sopocianie zanotowali znakomite 4-1 w potyczkach wyjazdowych.Czemu zatem nie są wyżej? Cztery wyjazdowe zwycięstwa odnieśli z Astorią, Anwilem, HydroTruckiem i MKS-em Dąbrowa Górnicza, a przynajmniej trzy pierwsze zespoły były wtedy w największym kryzysie w sezonie. Oczywiście, to też trzeba umieć wykorzystać, ale spodziewamy się, że na koniec sezonu ten bilans aż tak dobry nie będzie.

Szansą Trefla jest za to możliwość wzmocnienia składu jeszcze dwoma obcokrajowcami. Spodziewamy się przynajmniej jednego, z tego, co słychać, to będzie to gracz na pozycję „4”.

Mocne strony: Sopocianie oddają najwięcej rzutów z pola 3 sekund (34,5 na mecz), dają im one także sporo punktów (40,1 – trzeci wynik w lidze). Są też najlepiej zbierającym zespołem w lidze, gdyż ich łupem pada 52,6% piłek po niecelnych rzutach. Razem ze Śląskiem Wrocław mają trzeci najlepszy łączny rating w lidze (+ 8,1), co powinno sugerować, że na koniec sezonu stać ich na wyższą lokatę niż 6.

Słabe strony: Trefl oddaje najmniej rzutów za 1 punkt (15,3 na mecz), co mogło się przełożyć na przegrane końcówki w niektórych spotkaniach.

6. King Szczecin

W innym dzisiejszym artykule na PolskiKosz.pl Premium przedstawiliśmy dane, które pokazały, że pomimo braku kibiców gospodarze wygrywają aż 2/3 spotkań w obecnych rozgrywkach. Przypadek czy nie, podział kalendarza na mecze domowe i wyjazdowe musieliśmy wziąć pod uwagę także w naszym rankingu.

Zespół ze Szczecina do tej pory zagrał zaledwie 3-krotnie u siebie, z których to wszystkie mecze wygrał. Pozostałych do rozegrania 12 spotkań na własnym parkiecie, nawet jeżeli będzie to w Stargardzie, a nie w Netto Arena, stawia ich w niezłej pozycji do walki o 5-6 pozycję na koniec sezonu regularnego.

Mocne strony: King jest jednym z dwóch zespołów, który z rzutów wolnych zdobywa powyżej 20% swoich punktów.

Słabe strony: Szczecinianie mało trafiają za 3 (7,5 na mecz) i czynią to na słabej skuteczności (32,3%), chociaż w tych kategoriach zdecydowanie najgorszy jest zespół z Dąbrowy Górniczej. Koszykarze Łukasza Bieli zdobywają również najmniej punktów w spotkaniu (75,2), a ich ORTG (99,2) wyprzedza tylko Asseco Arkę.

7. Enea Astoria Bydgoszcz (bilans 6-7)

Bydgoszczanie są pierwszym zespołem w naszym rankingu z bilansem zwycięstw poniżej 50%. 6 zwycięstw i 7 porażek to jednak stosunkowo dobry wynik, gdy weźmiemy pod uwagę 4 przegrane z rzędu na początku sezonu, a także aż 9 rozegranych spotkań na wyjeździe.

W ostatnich tygodniach trenerowi Arturowi Gronkowi udało się wyprowadzić zespół na prostą. Szkoleniowiec Astorii ma szeroki skład, którym w przeciwieństwie do kilku innych trenerów nie boi się rotować. To przynosi efekt, choćby w postaci utrzymania wysokiego tempa gry przez pełne 40 minut, co w filozofii tego szkoleniowca jest niezwykle istotne.

Mocne strony: Poza tempem gry, co jednak niekoniecznie musi być zaletą, Astorię trudno znaleźć w czołówce innych klasyfikacji.

Słabe strony: Bydgoszczanie zdobywają najmniej punktów po stratach rywali (11,3 na mecz), co jest bezpośrednią konsekwencją tego, że notują najmniej przechwytów (5,5 na mecz).

  1. Arged BMSlam Stal Ostrów (bilans 8-6)

Ciężko umieścić zespół Łukasza Majewskiego wyżej, skoro ostrowianie wygrali zaledwie 1 z 6 rozegranych meczów na wyjeździe. Dodatkowo cały czas nie znaleźli następcy kontuzjowanego Jamesa Florence’a. Ratuje ich jednak znakomita forma Jakuba Garbacza, a także coraz lepsze występy Josipa Sobina, który z każdym tygodniem mocniej przypomina gracza, którego pamiętamy z Anwilu Włocławek.

Mocne strony: Zespół z Ostrowa oddaje procentowo najmniej w lidze rzutów z półdystansu (7%), czyli tych najmniej efektywnych zgodnie z założeniami koszykarskiej analityki. Razem z HydroTruckiem Radom Stal popełnia również najmniej fauli (19,4 na mecz), dzięki temu przeciwnicy wykonują najmniej rzutów wolnych (17 w meczu) i zdobywają z nich najmniej punktów (11,3).

Słabe strony: Stalówka nie może liczyć na łatwe punkty, gdyż gorszy wynik od niej (11,2 na mecz) w punktach z kontrataku ma tylko Polski Cukier Toruń. Chociaż Jakub Garbacz notuje znakomity sezon, to jego kolegom brakuje skuteczności zza linii 6,75 metra i łączna skuteczność za 3 punkty (33,1%) to czwarty najgorszy wynik w lidze.

  1. Anwil Włocławek (bilans 6-7)

Czy można sobie wyobrazić Anwil i Ivana Almeidę poza czołową ósemką? Mimo heroicznych wysiłków Kabowerdeńczyka jest to całkiem możliwe. Włocławianie mają już za sobą zmianę trenera i przy komplecie obcokrajowców nie bardzo mają możliwości dokonania roszad w składzie. Jedyna nadzieja w tym, ze McKenzie Moore częściej będzie wspomagał lidera zespołu tak, jak uczynił to w niedawnym meczu z Asseco Arką.

Terminarz też nie jest korzystny dla włocławian. Rozegrali już 10 spotkań na własnym parkiecie, a 6 wygranych z 10 wcale nie jest imponującym dorobkiem. Źle wróżą również 3 porażki w dotychczasowych spotkaniach na wyjeździe, skoro przyjdzie rozegrać jeszcze 12 meczów na parkietach rywali.

Mocne strony: Tu zamiast statystyk zespołowych powinniśmy po prostu napisać „Ivan Almeida”, zresztą o wielkim, być może zbyt wielkim” wpływie lidera Anwilu na wyniki zespołu, już w tym sezonie na PolskiKosz.pl Premium pisaliśmy.

Słabe strony: Anwil ma stosunkowo niską skuteczność z pola 3 sekund (53,8%), co w dużej części wynika z „grzybów” regularnie posyłanych w stronę obręczy przez Ivicę Radicia (46% w tym elemencie według InStat). Zespół z Włocławka co prawda dosyć często wykonuje rzuty wolne (22,6 na mecz – 3. wynik w lidze), ale skuteczność na poziomie 69,1% to dolne rejony PLK. Co ciekawe, duży w tym udział ma właśnie Almeida, który w obecnych rozgrywkach trafia zaledwie 65% z linii.

  1. PGE Spójnia Stargard (bilans 6-7)

Spójnia odżyła po przejęciu drużyny przez Macieja Raczyńskiego i wygrała pod jego dowództwem 4 z 5 spotkań. Jeżeli zatrudniony przed kilkoma dniami Amerykanin Nick Faust przyleci do Stargardu i okaże się wzmocnieniem zespołu, to stargardzianie są w stanie włączyć się do walki o play off.

My jednak uważamy, że na końcu sezonu kilka innych drużyn okaże się lepszych i w ostatnich tygodniach Spójnia grała ponad swój stan. Każdy „Miesiąc miodowy” ma kiedyś swój koniec.

Mocne strony: Spójnia popełnia najmniej strat w lidze, zarówno pod względem łącznej liczby (12,2), jak i procenta posiadań piłki w ataku (15,8%).

Słabe strony: Stargardzianie oddają najmniej rzutów za 3 punkty w lidze (21,9) i najwięcej za 2 (43,5). Dużą częścią tych drugich zagrań (15%) są mało efektywne rzuty z półdystansu, które preferują choćby Tomasz Śnieg czy Filip Matczak.

  1. Polski Cukier Toruń (bilans 6-8)

Torunianie są jedynym zespołem, który w tym sezonie znalazł sposób na Zastal, za co cześć im i chwała. Co jednak z tego, skoro wysiłek z meczów na własnym parkiecie (bilans 6-1) niwelują katastrofalną formą na wyjazdach (0-7).

To trochę podobna sytuacja jak w przypadku Stali Ostrów, jednak Łukaszowi Majewskiemu udało się stworzyć znacznie lepszą defensywą od Jarosława Zawadki i choćby dlatego bardziej wierzymy w wyjazdowe wygrane Stalówki. Słaba forma w halach rywali zniweczy naszym zdaniem szanse Torunia na grę w play off.

Mocne strony: Polski Cukier znakomicie egzekwuje rzuty wolne, nie dość, że trafia ich aż 18,8 na mecz, to jeszcze czyni to ze skutecznością 80,9%, rzadko spotykaną wśród całych drużyn.

Słabe strony: Torunianie oddają najmniej rzutów z pola 3 sekund (23,8) i są tylko nieznacznie lepsi od Radomia w liczbie zdobywanych w ten sposób punktów (29,1). Mają również bardzo złą kombinację najmniejszej liczby punktów z kontrataku (10,6) i z ponowień (6,6) w całej lidze.

12. GTK Gliwice (bilans 6-7)

Bardzo podobna sytuacja do drużyny z Torunia. Znakomita forma na własnym parkiecie (5-1) i słaba na wyjazdach (1-6). Drużyna Matthiasa Zollnera poza Startem Lublin i Śląskiem Wrocław (z którym przegrała) miała jednak raczej niżej notowanych rywali w meczach na własnym parkiecie, spodziewamy się zatem, że bilans ulegnie w dalszej części sezonu pogorszeniu.

W ostatnich tygodniach gliwiczanie dokonali też zmian w składzie, jednak niewiele wskazuje na to, że Shannon Bogues i Szymon Szewczyk dadzą drużynie wyraźnie więcej niż Mateusz Szlachetka i Martin Krampelj.

Mocne strony: 36,7% skuteczności zza linii 6,75 metra, to trzeci wynik w PLK, a gliwiczanie osiągają go przy 6. największej liczbie rzutów (27,9 na mecz). To bardzo dobra kombinacja. Do gry w ataku trudno w ogóle mieć zastrzeżenia, gdyż wyższy wskaźnik ORtg (109,6) mają tylko dwie inne drużyny.

Słabe strony: Wszystko, co złe w drużynie z Gliwic dotyczy gry w defensywie. Przede wszystkim gracze GTK pozwalają rywalom na zdecydowanie za dużo w rzutach za 3 punkty – są jedną z trzech drużyn, których przeciwnicy trafiają średnio powyżej 10 „trójek”, a skuteczność rywali na poziomie prawie 42% to jakiś ewenement.

  1. Asseco Arka Gdynia (bilans 5-8)

Koszykarze z Gdyni obiecująco zaczęli sezon, ostatnie tygodnie to jednak wyraźna obniżka formy. Dla miejsca w tabeli nie ma w sumie znaczenia, czy w Zielonej Górze przegrywa się różnicą 10,30 czy 46 punktów (58:104), problemem są jednak porażki w starciu z zespołami o podobnym potencjale. Jak choćby niedawna na własnym parkiecie z PGE Spójnią Stargard.

Trener Przemysław Frasunkiewicz ma zespół składający się z samych Polaków i sam przyznaje, że zwłaszcza na obwodzie przydałoby się wzmocnienie. Czy jednak takowe nastąpi? Na razie niewiele na to wskazuje.

Mocne strony: Arka oddaje zaledwie 8% rzutów z półdystansu, czyli zgodnie z nowoczesnymi kanonami stara się pchać piłkę w pole 3 sekund rywali, czy też próbuje swoich sił w rzutach 3-punktowych.

Słabe strony: Arka ma najgorszą ofensywę w lidze (ORtg=98,5), co w dużej części wynika z największej liczby strat (17,2 na mecz). Gdynianie są też najbardziej „przyziemnym zespołem”, gdyż łącznie notują dramatyczne 1,1 bloku na mecz, a zbiórek w ataku mają zaledwie 8,9 na jedno spotkanie.

  1. MKS Dąbrowa Górnicza (bilans 3-10)

To niewątpliwie najbardziej pechowy zespół pierwszej części rozgrywek. Nie dość, że aż 13 spotkań rozegrał na boiskach rywali, to jeszcze stracił z powodu kontuzji Sachę Killeya-Jonesa, jednego z najlepszych podkoszowych w lidze.

Trener Alessandro Magro wciąż szuka następcy dla Brytyjczyka i jeżeli trafi z transferem, to spodziewamy się, że rywalom o zwycięstwa w Dąbrowie Górniczej będzie bardzo ciężko. Na razie poradziły sobie tam i Trefl, i Śląsk, kolejne zespoły mogą mieć jednak trudniejsze zadanie.

Mocne strony: MKS trafia najwięcej rzutów z pola 3 sekund (20,5 na mecz), choć nie wiadomo, czy po kontuzji Killeya-Jonesa ten wskaźnik nie pójdzie w dół. Podobnie może być w zbiórkach w ataku, których do tej pory notowali średnio aż 12,5 w każdym spotkaniu.

Słabe strony: Zaledwie 6,3 celnego rzutu zza linii 6,75 metra i tragiczne 28% skuteczności w tym elemencie – to niewątpliwie największa bolączka MKS-u w dotychczasowych meczach. Wspólnie ze Startem Lublin zespół ze Śląska jest też najczęściej faulującym zespołem w lidze (22,85 na mecz).

  1. HydroTruck Radom (bilans 4-10)

W wywiadzie dla PolskiKosz.pl Premium, Robert Witka powiedział, że po zatrudnieniu Amerykanina Jabariego Hindsa i Łotysza Robertsa Stumbrisa ma znacznie lepszy zespół niż miesiąc temu.

Radomian czeka jednak jeszcze aż 10 spotkań wyjazdowych, a dotychczas na parkietach rywali nie odnieśli żadnej wygranej. Wydaje się zatem, że stoczą walkę o miejsca 14-15 z MKS-em Dąbrowa Górnicza.

Mocne strony: Do końca nie jesteśmy przekonani, że to akurat mocna strona, ale potrafimy zrozumieć pomysł, by niskobudżetowy zespół oddawał dużo (47%) swoich rzutów zza linii 6,75 metra. Oprócz Stali Ostrów radomianie popełniają też najmniej fauli w lidze (19,4 na mecz).

Słabe strony: HydroTruck zdobywa najmniej punktów z pola 3 sekund (29 na mecz) i ma też w nim najniższą skuteczność w lidze (50,6%). Skuteczność z dystansu też jest słaba (33,1%) i wszystko to powoduje, że tylko Arka Gdynia ma gorszy atak od radomian (ORTG=99,1).

  1. Polpharma Starogard Gdański (bilans 1-13)

W przypadku drużyny ze Starogardu Gdańskiego trudno znaleźć jakieś nadzieje na przyszłość. W zespole doszło już do zmiany szkoleniowca, lecz pojawienie się Roberta Skibniewskiego nie dało żadnego pozytywnego impulsu i Polpharma przegrała wszystkie 4 spotkania pod jego przywództwem.

Zespół wykorzystał też wszystkie 5 miejsc w składzie dla obcokrajowców i wątpliwe jest, by mógł sobie pozwolić na kolejne zmiany personalne. Nawet fakt, że aż 10 spotkań zostanie jeszcze rozegranych w Starogardzie, naszym zdaniem nie pozwoli drużynie Kociewskich Diabłów odbić się od ligowego dna.

Mocne strony: Nie będzie zaskoczeniem, że w przypadku drużyny z bilansem 1-13 takowych nie zauważyliśmy.

Słabe strony: Można tu wpisać praktycznie wszystkie wskaźniki defensywne. Liczba traconych punktów na mecz (91,6), rating gry w obronie (DRtg=117,2), zbiórki w ataku rywali (12 na mecz), liczba punktów traconych w polu 3 sekund (41,4 pkt na mecz), czy punkty tracone po kontratakach (17 na mecz) – to wszystko są najgorsze wyniki w Energa Basket Lidze.

Wojciech Malinowski

POLECANE

Tak sprzyjających okoliczności – kadrowych i budżetowych – dawno w Sopocie nie było i mogą się prędko nie powtórzyć. Po sezonie określanym w klubie jako „udany”, Trefl na następne rozgrywki zostaje wyłącznie z kontraktami Karola Gruszeckiego i Pawła Leończyka, zapewne też trenera Marcina Stefańskiego. Wszystko trzeba będzie budować od nowa, tym razem już po rynkowych cenach.

tagi

– „Ciągle te sequele, prequele i innego typu przeróbki” – takie narzekania słychać ze strony kinomanów w ostatnich latach, gdy fabryka snów z Hollywood zapowiada kolejne produkcje. W ostatnich tygodniach powtarzalnym zespołem, niczym właśnie z najbardziej znanej części Los Angeles, stali się również koszykarze Enea Zastalu, których mecze ich kibice powinni włączać gdzieś w okolicach 25. minuty.
14 / 04 / 2021 10:04
35 lat – tyle spędził na polskich i europejskich parkietach Janusz Calik. Jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich arbitrów skończył karierę sędziowską wraz z ostatnim meczem sezonu zasadniczego 2020/21. W rozmowie z PolskiKosz.pl opowiada o tym, dlaczego czasami „pomaga” zawodnikom na parkiecie, jakie przepisy zmieniłby, gdyby mógł, i jaka jest znajomość zasad gry polskich trenerów i zawodników.
7 / 04 / 2021 8:50
MIT Sloan Sports Analytics Conference to kultowa konferencja dla wszystkich analityków i statystyków koszykówki, a coraz częściej także innych dyscyplin sportu. Czego można spodziewać się po kwietniowym wydarzeniu w Bostonie i na co warto zwrócić uwagę?
10 / 03 / 2021 19:43
Anwil Włocławek pozwalał rywalom na rekordową liczbę rzutów za 3 punkty, ale była to przemyślana taktyka. Dużo częściej rzucali słabsi strzelcy w drużynie przeciwnika, a specjaliści od trójek mieli gorsze pozycje i notowali spadek skuteczności.
Najlepsza koszykarsko drużyna NBA robi też doskonałą robotę marketingową i biznesową, świetnie wykorzystując lokalne klimaty. Bucks potrafią prowincjonalne położenie Milwaukee przekuwać w atut i przeżywają właśnie chwile wielkiej chwały. Brakuje już tylko mistrzostwa!
– Jako gracz potrafi wszystko. Nie spodziewałem się, że zagramy w Europie przeciwko tak dobremu strzelcowi, a na pewno nie w Grecji – powiedział Michael Jordan w 1983 roku, wtedy jeszcze koszykarz uczelni North Carolina. Młody „MJ” komplementował w ten sposób Nikosa Galisa – do dziś największą postać greckiej koszykówki i jedną z legend europejskiego basketu.
20 / 03 / 2021 11:35