Piotr Ignatowicz: Lepiej żartować niż chorować

Piotr Ignatowicz: Lepiej żartować niż chorować

Był zawodnikiem i trenerem w ekstraklasie, a teraz jest krupierem w kasynie. Piotr Ignatowicz, prowadzący obecnie drugoligowy MKKS Koszalin, opowiada o swoim życiu, barwnej karierze i spojrzeniu na koszykówkę.
Piotr Ignatowicz, fot. A. Romański, Polski Cukier Toruń

 

Dołącz do Premium – czytaj całe teksty i graj w Fantasy Lidze! >>

Pamela Wrona: Jakie jest Pana ulubione obstawienie?

Piotr Ignatowicz: Chyba nie mam swojego ulubionego. Rzeczywiście, pracuję w dość specyficznym miejscu. Jestem krupierem.

Wiedza o kasynach jest w Polsce ograniczona?

Wiedza o kasynach jest ograniczona, typowo filmowa. Oczywiście, zależy też na jaki film będziemy patrzeć – nie wygląda to tak, jak w tych zagranicznych, gdzie są wielkie i luksusowe kasyna. Tak samo, nie jest tak, jak w polskich produkcjach, w których jest obraz niekiedy o organizacji jakichś podziemnych gier. 

Nikt nie mówi w mediach, że ktoś wygrał duże pieniądze i się wzbogacił, natomiast do legend przechodzi zazwyczaj to, że ktoś dużo stracił. Jest ustawa, która zabrania reklamowania kasyn, więc brak wiedzy wynika przede wszystkim z tego. Myślę, że nie pomogło też to, że nie tak dawno był czas maszyn, które były dosłownie wszędzie i działy się różne rzeczy. Nie było to kontrolowane.

Kasyna są pod nadzorem jeśli chodzi o urzędy celne, skarbowe. Są duże wymagania, przyznaje się licencje na określony czas. Możemy być pewni, że po pierwsze nic nam się nie stanie, bo się rejestrujemy, a po drugie, wszędzie jest wideokontrola i ochrona. Jest fajna atmosfera, to ciekawa forma spędzania czasu. Ceny w barze są chyba nawet mniejsze niż w klubach.

Kasyna nie są czymś złym. To mylne wyobrażenie. Dla mnie to rozrywka i tak powinny być traktowane. Trzeba tylko z głową do tego podchodzić, mieć ustalony budżet. Można wygrać naprawdę ogromne sumy, ale można też olbrzymie pieniądze przegrać. Ale można i się dobrze bawić, nic nie tracąc.

Wydaje się, że najczęstszym obrazem kasyn jest hazard jako wyniszczający nałóg…

Treść dostępna tylko dla
Użytkowników Premium!

Zaloguj się aby zobaczyć dalszą część wpisu!

POLECANE

Sokół i Górnik zagrają dziś trzeci mecz finału 1. ligi. Rywalizacja (stan 1:1) jest ciekawa, ale towarzyszy jej też mnóstwo pytań, nie tylko kibiców. Czy któryś z tych klubów będzie sprostać finansowym wymaganiom ekstraklasy? Czy ewentualnie w Łańcucie byłoby w ogóle gdzie grać? Przyglądamy się sytuacji organizacyjnej w obu miejscach.

tagi

– Gorszy sezon, słabszy rzut, kiepskie statystyki w jednym meczu nie czynią nikogo gorszym człowiekiem – mówi Marcin Nowakowski, zawodnik dojrzały, MVP rozgrywek 1. ligi, świętujący właśnie z Sokołem Łańcut awans do ekstraklasy. Jak odmieniała go koszykarska kariera?
26 / 05 / 2022 13:11
Dwa zwycięstwa w Warszawie i zapach złotego medalu przy bardzo korzystnym wyniku 3:1. Andrej Urlep i Śląsk wygrali po bardzo zaciętych meczach, ale można śmiało powiedzieć, że znaleźli sposób na Legię. Na czym on dokładnie polega?
25 / 05 / 2022 17:49
Klub z Włocławka w poprzednim sezonie wyczerpał limit złych decyzji i w rok zdołał odbudować swoją pozycję sportową i dobry wizerunek. Brązowy medal to efekt słusznych wyborów personalnych i odpowiedniej mieszanki charakterologicznej stworzonej przez Przemysława Frasunkiewicza.
23 / 05 / 2022 11:31
– Gorszy sezon, słabszy rzut, kiepskie statystyki w jednym meczu nie czynią nikogo gorszym człowiekiem – mówi Marcin Nowakowski, zawodnik dojrzały, MVP rozgrywek 1. ligi, świętujący właśnie z Sokołem Łańcut awans do ekstraklasy. Jak odmieniała go koszykarska kariera?
26 / 05 / 2022 13:11
Sokół i Górnik zagrają dziś trzeci mecz finału 1. ligi. Rywalizacja (stan 1:1) jest ciekawa, ale towarzyszy jej też mnóstwo pytań, nie tylko kibiców. Czy któryś z tych klubów będzie sprostać finansowym wymaganiom ekstraklasy? Czy ewentualnie w Łańcucie byłoby w ogóle gdzie grać? Przyglądamy się sytuacji organizacyjnej w obu miejscach.
21 / 05 / 2022 10:23
– Nasz wiceprezydent powiedział mi ostatnio, że kiedy się do mnie zgłosili, zastanawiał się, po co klubowi dyrektor sportowy. Przecież przez tyle lat nie było takiej potrzeby. Teraz mówi mi, że nie ma pojęcia, jakim cudem tak długo funkcjonowali bez dyrektora sportowego (śmiech) – o swojej roli w SIG Strasbourg w rozmowie z PolskiKosz.pl opowiada Nicola Alberani.
Anwil Włocławek pozwalał rywalom na rekordową liczbę rzutów za 3 punkty, ale była to przemyślana taktyka. Dużo częściej rzucali słabsi strzelcy w drużynie przeciwnika, a specjaliści od trójek mieli gorsze pozycje i notowali spadek skuteczności.
Zmarły 28 kwietnia Zoran Sretenović w Polsce znany przede wszystkim jako świetny rozgrywający z czasów gry dla Stali Ostrów w latach 1998-2001 i trener w Starogardzie, Koszalinie i Ostrowie. Jednak na terenach byłej Jugosławii był naprawdę kimś – każdy kojarzy go z występów dla otoczonej niemal boskim kultem Jugoplastiki Split, a w Niemczech z pierwszym krajowym pucharem dla Bambergu. Zapraszamy do cofnięcia się do przełomu lat 80’ i 90’, razem ze wspominającymi kolegę legendami: Dino Radją, Bożidarem Maljkoviciem, Żanem Tabekiem i przedstawicielami Brose Bamberg.
18 / 05 / 2022 12:00
– Nasz wiceprezydent powiedział mi ostatnio, że kiedy się do mnie zgłosili, zastanawiał się, po co klubowi dyrektor sportowy. Przecież przez tyle lat nie było takiej potrzeby. Teraz mówi mi, że nie ma pojęcia, jakim cudem tak długo funkcjonowali bez dyrektora sportowego (śmiech) – o swojej roli w SIG Strasbourg w rozmowie z PolskiKosz.pl opowiada Nicola Alberani.
23 / 04 / 2022 10:49