Paweł Śpica: Po prostu kocham to robić

Paweł Śpica: Po prostu kocham to robić

Share on facebook
Share on twitter
- Odkrywanie siebie krok po kroku jest bardzo ciekawe i sprawia mi dużo przyjemności i satysfakcji - mówi Paweł Śpica, zawodnik pierwszoligowego GKS-u Tychy, były wicemistrz świata do lat 17. Koszykarz i człowiek po przejściach, ale wciąż z marzeniami.
Paweł Śpica / fot. D. Błażejowski, Miasto Szkła Krosno

 

Zarejestruj się w Premium – czytaj teksty i graj w Fantasy Ligę! >>

Pamela Wrona: Lubi pan marzyć?

Paweł Śpica, zawodnik GKS-u Tychy: Staram się marzyć jak najwięcej. Myślę, że bez marzeń życie staje się mechaniczne, dni podobne, a marzenia i dążenie do nich dodaje koloru życiu.

Wytatuowanie sobie „Małego Księcia” na ręce coś dla pana oznacza?

Od „Małego Księcia” rozpoczęła się moja fascynacja książkami i czytaniem. Urzekła mnie całym swoim przesłaniem, metaforami, symbolami, czy pięknymi rysunkami z oryginału. Dzięki niej staram się teraz czytać jak najwięcej.

Książka jest jak najbardziej uniwersalna, do czytania w każdym wieku. Za każdym razem można w niej wyczytać coś nowego, co akurat później możemy zaobserwować w swoim życiu. Może ten tatuaż ma mi czasem przypominać o jakichś większych i ważniejszych wartościach w życiu, gdy sam się kiedyś pogubię.

Ma pan w sobie coś z dziecka?

Myślę, że każdy powinien mieć w sobie taką namiastkę. Każdy powinien to pielęgnować, a nie zaniedbywać, mieć tą dziecięcą naiwność. Nie chodzi o zabawę, a o cechy bardziej głębsze – ufność, dobroć dziecka, które jeszcze nie wie, co to zło. Być przy tym bardziej ciekawym świata, wszystko poznawać.

Co daje panu koszykówka?

Na początku była dla mnie ucieczką z domu, ucieczką od problemów. Myślę, że jakbym trafił wtedy na trening piłki nożnej to nie zrobiłoby mi to większej różnicy. Ale z czasem stała się całym moim życiem, i zresztą dalej jest. Teraz, choć bywają chwile słabości, to nie wyobrażam sobie żebym mógł robić coś innego.

Często musiał pan uciekać?

Często. Dawało mi to medytacyjną terapię. Jak zaczyna się trening to zawsze działało to na mnie jak wyłącznik. Myślisz jedyne o chwili w której jesteś. To jest fajne.

Patrząc w lustro kogo pan widzi?

Kiedyś powiedziałbym, że nikogo specjalnego w nim nie widzę. Teraz bardziej rozumiem to co mnie spotykało, o wiele bardziej doceniam to gdzie jestem i jak życie mnie ukształtowało. Powrót do grania po 1,5  roku przerwy, samodzielność, pomoc finansowa rodzinie, czy zmaganie się niekiedy z własną głową – kiedy patrzę w lustro i o tym myślę, to stwierdzam, że jednak „całkiem nieźle mi idzie” i sobie z tym radzę.

Bał się pan czegoś w młodości?

Ciężko powiedzieć o jakiejś konkretnej rzeczy której się bałem, a raczej nie będę opowiadał o drobnych lękach jak pająki. Raczej mogę powiedzieć, że swego czasu miałem ogromne problemy z pewnością siebie, z poczuciem własnej wartości. Byłem bardzo wycofany. Idąc na trening właśnie tak się czułem, ale wchodząc na parkiet to wszystko na chwilę się zmieniało, nawet o tym nie myślałem, byłem kimś innym. Następnie, gdy zobaczyłem, że dobrze się w tym czuję i odnajduje, to jednocześnie zyskałem punkt zaczepienia, a ta pewność siebie rosła.

Z czego to wynikało?

Pochodzę z domu gdzie nigdy nie działy się jakieś okropne rzeczy, ale kolorowo też nie było. Teraz wiem, że z wielu rzeczy nie zdawałem sobie po prostu sprawy. Myślałem, że to jest moja „normalność” i jest to zupełnie OK. 

Gdy jednak zaczęło mi to bardziej doskwierać, pogłębiały się problemy z akceptacją samego siebie, braku własnej tożsamości, poszedłem do psychologa. Miałem wówczas 21 lat. Dopiero terapeuta uświadomił mi, że jest to syndrom DDA. 

Treść dostępna tylko dla
Użytkowników Premium!

Zaloguj się aby zobaczyć dalszą część wpisu!

POLECANE

– „Ciągle te sequele, prequele i innego typu przeróbki” – takie narzekania słychać ze strony kinomanów w ostatnich latach, gdy fabryka snów z Hollywood zapowiada kolejne produkcje. W ostatnich tygodniach powtarzalnym zespołem, niczym właśnie z najbardziej znanej części Los Angeles, stali się również koszykarze Enea Zastalu, których mecze ich kibice powinni włączać gdzieś w okolicach 25. minuty.

tagi

Czego zabrakło w nietypowym sezonie Polskiego Cukru? Co dalej z karierą i grą w reprezentacji Polski? Kto jest faworytem do zdobycia mistrzostwa w „bańce” w Ostrowie? Aaron Cel odpoczywa przed zgrupowaniem kadry, ale nie odpoczywa od swojej koszykarskiej pasji.
15 / 04 / 2021 9:49
– „Ciągle te sequele, prequele i innego typu przeróbki” – takie narzekania słychać ze strony kinomanów w ostatnich latach, gdy fabryka snów z Hollywood zapowiada kolejne produkcje. W ostatnich tygodniach powtarzalnym zespołem, niczym właśnie z najbardziej znanej części Los Angeles, stali się również koszykarze Enea Zastalu, których mecze ich kibice powinni włączać gdzieś w okolicach 25. minuty.
14 / 04 / 2021 10:04
35 lat – tyle spędził na polskich i europejskich parkietach Janusz Calik. Jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich arbitrów skończył karierę sędziowską wraz z ostatnim meczem sezonu zasadniczego 2020/21. W rozmowie z PolskiKosz.pl opowiada o tym, dlaczego czasami „pomaga” zawodnikom na parkiecie, jakie przepisy zmieniłby, gdyby mógł, i jaka jest znajomość zasad gry polskich trenerów i zawodników.
7 / 04 / 2021 8:50
MIT Sloan Sports Analytics Conference to kultowa konferencja dla wszystkich analityków i statystyków koszykówki, a coraz częściej także innych dyscyplin sportu. Czego można spodziewać się po kwietniowym wydarzeniu w Bostonie i na co warto zwrócić uwagę?
10 / 03 / 2021 19:43
Anwil Włocławek pozwalał rywalom na rekordową liczbę rzutów za 3 punkty, ale była to przemyślana taktyka. Dużo częściej rzucali słabsi strzelcy w drużynie przeciwnika, a specjaliści od trójek mieli gorsze pozycje i notowali spadek skuteczności.
Najlepsza koszykarsko drużyna NBA robi też doskonałą robotę marketingową i biznesową, świetnie wykorzystując lokalne klimaty. Bucks potrafią prowincjonalne położenie Milwaukee przekuwać w atut i przeżywają właśnie chwile wielkiej chwały. Brakuje już tylko mistrzostwa!
– Jako gracz potrafi wszystko. Nie spodziewałem się, że zagramy w Europie przeciwko tak dobremu strzelcowi, a na pewno nie w Grecji – powiedział Michael Jordan w 1983 roku, wtedy jeszcze koszykarz uczelni North Carolina. Młody „MJ” komplementował w ten sposób Nikosa Galisa – do dziś największą postać greckiej koszykówki i jedną z legend europejskiego basketu.
20 / 03 / 2021 11:35