Mniej paniki, więcej cierpliwości

Mniej paniki, więcej cierpliwości

Share on facebook
Share on twitter
Przed okienkiem – mniej lub bardziej umiarkowany optymizm. Po okienkach – smutek, rozczarowanie i panika. Wokół kadry Igora Milicica mamy mnóstwo emocji, a najbardziej na razie brakuje spokoju i cierpliwości.
Igro Milicić / fot. FIBA Europe

 

Dołącz do Premium – czytaj całe teksty! >>

Zmianę na stanowisku trenera reprezentacji przyjąłem – jak wielu kibiców – z niemałym zadowoleniem. Decyzja Igora Milicicia o radykalnej zmianie i odmłodzeniu składu poprzez rezygnację (przynajmniej przy pierwszych meczach) z zawodników >30 lat i grę wyłącznie koszykarzami urodzonymi w latach 90. i młodszymi (gdyby portal Polishhoops nadal istniał, objęlibyśmy honorowy patronat – pozdrowienia dla Rafała) wywołała już w środowisku koszykarskich bardziej mieszane uczucia – ja nadal byłem zadowolony. 

Od kilku lat mówiono o potrzebie wprowadzania do kadry młodszych graczy – ale na mówieniu i obietnicach zwykle się kończyło. Trener Mike Taylor stawiał na doświadczonych zawodników i takie miał prawo.  Jego następca przestawił wajchę i wprowadził do kadry nowe twarze (dodatkowo świetny pomysł z „dodatkowym” zgrupowaniem dla zawodników jeszcze młodszego pokolenia) – również miał prawo tak postąpić.

Decydując się na taki krok, Milicic niewątpliwie dużo zaryzykował. Oczywiście nadal chce wygrywać, ale wybrał niełatwą drogę. Być może wynika to z jego wizji, którą ciężko byłoby zrealizować za pomocą piątki, której członkowie 30. urodziny mają już daleko za sobą. Być może woli pracować z ludźmi, którzy w ciągu kilku następnych lat (cierpliwość!) mają możliwość zrobienia postępów, a nie z tymi, którzy doszli już do swojego sufitu. 

W końcu być może nie wziął pod uwagę, że w przypadku kontuzji podstawowych zawodników tak budowany skład będzie jeszcze bardziej narażony na osłabienie. I tak się zresztą stało po wypadnięciu Michała Michalaka, Michała Sokołowskiego, a przed meczem w Lublinie także Mateusza Ponitki – w efekcie na pozycjach 2-3 mieliśmy graczy mało doświadczonych reprezentacyjnie lub wręcz debiutanta. Gwoli ścisłości, ten ostatni ze swojej roli wywiązał się świetnie, będąc najlepszym strzelcem Polaków w meczu z Izraelem (M. Kolenda 16).

Do pierwszych meczów eliminacji do mistrzostw świata przystąpiliśmy więc w młodszym i przede wszystkim dużo mniej doświadczonym składzie. Było to bardzo mocno widać przez większość tych 80 minut, które kadra Milicica zagrała w ramach pierwszego okienka. Nie dziwią więc głosy tęsknoty za Łukaszem Koszarkiem czy Aaronem Celem, a szczególnie za AJ-em Slaughterem. „Z nimi byłoby inaczej”, „Z nim byśmy wygrali”, „Ten skład nic nie ugra” itd.

Może tak, może nie. Wszystkim tęskniącym nieśmiało przypomnę jednak, że z Izraelem przegrywaliśmy ostatnio – choć nieznacznie – to jednak regularnie i tym bardziej doświadczonym składem.

Jestem przekonany, że Milicic – mimo zapewnień o wierze w ten skład – brał pod uwagę taki scenariusz, jak bezsilność w ataku w meczach z Izraelem i Niemcami. To ryzyko wkalkulowane w decyzje, które świadomie podjął wcześniej, a pierwsza weryfikacja tych decyzji miała przyjść po pierwszym okienku.

Pierwsza ocena jest zatem prosta i brutalna – zaczynamy eliminacje od 0:2 (w obu przypadkach w końcówce były minimalne szanse na wyrwanie zwycięstw) i awans do drugiej rundy oraz samych mistrzostw znacznie się oddalił. Koszykarski internet zalała smuta i panika, bo brak awansu to brak polskiej kadry na imprezie międzynarodowej, co bardzo lubimy i do czego się ostatnio przyzwyczailiśmy (najwyraźniej za wcześnie). 

Ewentualny brak awansu będzie pewnym rozczarowaniem, ale nie wywołuje u mnie jednak czarnych myśli, mimo ich wszelkich dalszych konsekwencji. Stąd też nie jestem przekonany o bezwzględnej konieczności powoływania Slaughtera w na mecze z Estonią (nie jest też chyba o tym na razie przekonany sam Milicic, o czym przeczytacie trochę niżej). Jego obecność zwiększy szansę na sukces, ale go nie zagwarantuje. Zachwieje za to podstawy tej kadry i zapewni mniejszą liczbę minut tym, na których trener postanowił przede wszystkim stawiać.

Czy po dwóch pierwszym meczach pod wodzą nowego trenera spodziewałem się więcej? Na pewno tak, ale w kontekście wizji Milicica i mojego lekkiego znużenia kadrą Taylora, wierząc w proces, jaki wymyślił ten pierwszy, nie mniej od awansu (o który trudno byłoby zresztą każdym składem) liczę na regularne postępy nowych kadrowiczów. Liczę na coraz lepszą z okienka na okienko grę (po dojściu kontuzjowanych*, a nawet młodzieży z NCAA) zarówno drużynowo, jak indywidualnie (bo nawet mój duży kredyt zaufania ma pewne zapisane drobnym druczkiem zasady). 

A nastawienie Milicica dobrze oddaje jego wypowiedź na konferencji prasowej po meczu z Niemcami. Na pytanie o ewentualną możliwość powołania na następne okienko graczy z grupy „doświadczonych”, ironicznie odpowiedział „Bardzo się cieszę, że Pan zapytał. Zyskowski zagrał bardzo dobry mecz, w pierwszym meczu nasz debiutant Kolenda też zagrał rewelacyjny mecz, Jakub Schenk pilnował piłki w drugiej połowie, walczył jak lew, zagrał rewelacyjne zawody. To są bardzo dobrzy zawodnicy, na których będziemy opierać swoją przyszłość i fajnie, że o tych zawodników pytamy i tych zawodników podziwiamy. To są nasi kadrowicze.”.

Racja – szybko skreślono tę drużynę. A mimo dwóch porażek pewne podstawy do tego, że ta kadra będzie grać na dużo lepszym poziomie, istnieją. Mnie kupiła po 2 minutach meczu z Izraelem i mecz z Niemcami tego nie zmienił. Daję jej jeszcze czas.

——————————

* Kiedyś byłem młody i wierzyłem w ludzi. Ale już dawno przestałem wierzyć, że wszyscy zawsze mówią prawdę, całą prawdę i tylko prawdę. Dlatego – przy całym szacunku dla zdrowia Mateusza Ponitki i stanu jego kostki – rozumiem, że nie wszyscy kupują w 100% powodu jego nieobecności w Lublinie. Może niesłusznie, ale trudno – nie oni stworzyli całe zamieszanie o rodzinnym konflikcie, które sprawiło, że nieobecność gracza Zenita podaje się teraz w wątpliwość.

I teraz zamiast grać silniejszym składem, z graczem euroligowym na pokładzie, mamy na horyzoncie kolejną wojenkę na oświadczenia. Nowa kadra – stare dramaty.

Michał Świderski, @miswid

POLECANE

Zbliżamy się do prawdziwej elity! W czołowej dwudziestce rankingu najlepszych polskich koszykarzy mamy już tylko głośne nazwiska. Od cenionych weteranów, jak Łukasz Koszarek, Kamil Łączyński czy Maciej Lampe, po wciąż idących w górę zawodników: Marcela Ponitkę, Aleksandra Dziewę i Dominika Olejniczaka. Który z nich wkrótce trafi do pierwszej dziesiątki?

tagi

Mistrzowie z Ostrowa raz jeszcze oblali test w meczy z rywalem z czołówki. Mantas Cesnauskis i Czarni pokazują, ile daje cierpliwość i umiejętność wyciskania maxa z dostępnej drużyny. Rewelacja sezonu ponownie pokonała faworytów – czas na analizę i dyskusję!
17 / 01 / 2022 20:14
Czas na prawdziwą elitę naszych koszykarzy! Topową dziesiątkę otwiera Jakub Garbacz, mamy tu nasz wielki talent, czyli Aleksandra Balcerowskiego oraz kilku reprezentantów Polski, którzy radzą sobie w mocnych ligach europejskich. Kto zbliża się do magicznego Top 5?
17 / 01 / 2022 11:30
Zbliżamy się do prawdziwej elity! W czołowej dwudziestce rankingu najlepszych polskich koszykarzy mamy już tylko głośne nazwiska. Od cenionych weteranów, jak Łukasz Koszarek, Kamil Łączyński czy Maciej Lampe, po wciąż idących w górę zawodników: Marcela Ponitkę, Aleksandra Dziewę i Dominika Olejniczaka. Który z nich wkrótce trafi do pierwszej dziesiątki?
14 / 01 / 2022 19:46
Druga dziesiątka naszego rankingu zaczyna się od Adriana Kordalskiego. Mamy tutaj także Alexa Olesińskiego, Aleksandra Wiśniewskiego, Pawła Dzierżaka, Piotra Niedźwiedzkiego czy Aleksandra Lewandowskiego. Kto z nich będzie jeszcze szedł w górę w notowaniach polskich graczy?
10 / 12 / 2021 18:20
Przed okienkiem – mniej lub bardziej umiarkowany optymizm. Po okienkach – smutek, rozczarowanie i panika. Wokół kadry Igora Milicica mamy mnóstwo emocji, a najbardziej na razie brakuje spokoju i cierpliwości.
29 / 11 / 2021 19:05
Anwil Włocławek pozwalał rywalom na rekordową liczbę rzutów za 3 punkty, ale była to przemyślana taktyka. Dużo częściej rzucali słabsi strzelcy w drużynie przeciwnika, a specjaliści od trójek mieli gorsze pozycje i notowali spadek skuteczności.
Najlepsza koszykarsko drużyna NBA robi też doskonałą robotę marketingową i biznesową, świetnie wykorzystując lokalne klimaty. Bucks potrafią prowincjonalne położenie Milwaukee przekuwać w atut i przeżywają właśnie chwile wielkiej chwały. Brakuje już tylko mistrzostwa!
Czas na prawdziwą elitę naszych koszykarzy! Topową dziesiątkę otwiera Jakub Garbacz, mamy tu nasz wielki talent, czyli Aleksandra Balcerowskiego oraz kilku reprezentantów Polski, którzy radzą sobie w mocnych ligach europejskich. Kto zbliża się do magicznego Top 5?
17 / 01 / 2022 11:30
Trener, który ponoć nie poradził sobie w NBA, a w swojej szufladzie trzyma mistrzowski pierścień. Wychowany pod Bostonem chłopak z żydowskiej rodziny, który zszokował opinię publiczną w Rosji, zostając trenerem Sbornej. W Treviso popijał aperol na starym mieście, w Izraelu pocisk wylądował mu w ogródku. David Blatt – człowiek kontrastów.
7 / 01 / 2022 20:26