Marcin Kloziński: Analiza gry lepsza od książek

Marcin Kloziński: Analiza gry lepsza od książek

Share on facebook
Share on twitter
- Nie do końca podoba mi się granie w stylu: dokozłuję do 8 metra i rzucę za 3 punkty - mówi Marcin Kloziński, były trener m.in. Trefla Sopot i Biofarmu Basket Poznań. Opowiada o swojej wizji koszykówki, specyfice pracy z młodzieżą i doświadczeniach w ekstraklasie.
Marcin Kloziński / fot. A. Romański, plk.pl

PZBUK – kursy i transmisje meczów NBA! >>

Jak zaczęła się Pana przygoda z koszykówką? 

To był rok 1995. Byłem wtedy w podstawówce. Trener Jerzy Szambelan robił nabór do drużyny młodzieżowej, i dostałem możliwość trenowania z jego zespołem. Do tamtego czasu interesowała mnie, pewnie jak większość moich rówieśników, piłka nożna, jednak od pierwszego treningu zakochałem się w koszykówce, w możliwości rywalizacji, którą dawała. Tak się zaczęło.

Później było kilka lat trenowania w Stali Stalowa Wola. Muszę jednak powiedzieć, że nigdy nie byłem wybitnym zawodnikiem, raczej solidnym zadaniowcem, jeśli tak to mogę określić. Szczytem moich możliwości była gra przez 2 sezony w drugoligowym MKS Dąbrowa Górnicza u Wojtka Wieczorka i Michała Dukowicza, który był grającym drugim trenerem.

W 2. lidze było wtedy wielu ciekawych zawodników, m.in. Witalij Kowalenko, który teraz gra w Treflu Sopot, występował w Zniczu Jarosław. Większych sukcesów jako zawodnik nie odniosłem ale bardzo spodobała mi się strona trenerska. Byłem na studiach, gdy doktor Ryszard Litkowycz zaproponował mi, żebym pomagał mu w AZS Katowice. Wtedy zobaczyłem, że praca szkoleniowca to jest to, co chciałbym robić.

Trochę Pan zabawił na Śląsku. 

Treść dostępna tylko dla
Użytkowników Premium!

Zaloguj się aby zobaczyć dalszą część wpisu!

Jak sesje wideo odbierają zawodnicy? 

Wideo to bardzo ważny aspekt pracy z zespołem. Technika jest na takim poziomie, że można analizować praktycznie wszystko. Ludzki mózg ma jednak swoje ograniczenia i nie można z niczym przesadzać. Mogę jednak powiedzieć, że nie miałem problemów z graczami, którzy nie lubili analizy wideo. Oczywiście, jeden zawodnik popatrzy chwilę i nie zainteresuje się dłużej, a inny będzie chciał zobaczyć więcej klipów.

Przykładowo, pokazujemy zawodnika, który będzie przeciwnikiem w następnym spotkaniu. Ktoś zobaczy 30 sekund i powie: dobra, rzuca za 3 punkty, penetruje częściej w prawo, idzie na deskę w ataku, wystarczy – i skupia się na swojej grze.

Ktoś inny potrzebuje oglądać rywala 20 minut, bo chce zobaczyć, że przed penetracją w prawo najpierw robi balans ciałem w lewo, a na low post, gdy dostanie piłkę tyłem do kosza od razu atakuje bez kozła spinem do końcowej linii. Wszystko zależy od preferencji zawodnika, a wybrać trzeba to, co działa. Sztuka dla sztuki nie ma żadnego sensu.

W większych klubach jest funkcja video coordinator. Myślał Pan o takim stanowisku? 

Nie, nie myślałem o tym. Wideo na dziś to dla mnie hobby i możliwość dzielenia się wiedzą. Chcę po prostu dobrze spędzić czas z koszykówką w tym martwym dla mnie sezonie. Wiem, że są takie funkcje. Zresztą sztaby za granicą są o wiele szersze niż w Polsce, choć myślę, że i nas niebawem to czeka. Już teraz są kluby, choćby Arka czy Stelmet, z 3 asystentami.

Jakie ma Pan w takim razie plany na przyszłość? 

Obecnie mocno absorbują mnie sprawy rodzinne, jednakże obserwuję co się dzieje w koszykówce i czekam na start kolejnego sezonu.

Rozmawiał Piotr Alabrudziński

POLECANE

Nie było rozczarowania, ale jednak można było liczyć, że w ataku nie będziemy musieli oglądać takich męczarni. Niemcy wybili nas z rytmu bardzo prostymi metodami. Za późno postawiliśmy na grę do Aleksandra Balcerowskiego, Marcel Ponitka to nie rozgrywający, a Jakub Garbacz, w tej sytuacji personalnej, po prostu musiał grać dużo.
Jeśli spytasz fana Olympiacosu lub reprezentacji Serbii kim jest Duda, to gwarantuje, że nie pomyśli o żadnym Andrzeju, ale o wybitnym trenerze Dusanie Ivkoviciu, którego kariera trwała niemalże pół wieku. Zapraszam w podróż przez uliczki Belgradu, ateńskie hale i moskiewskie salony.

tagi

Nikt tak nie zdominował swojej drużyny na przestrzeni ostatnich 18 lat, jak Maurice Watson, do niedawna rozgrywający Twardych Pierników. Z kolei Czarni Słupsk są drużyną, w której zdobywanie punktów jest skoncentrowane wokół niebezpiecznie małej liczby graczy.
1 / 12 / 2021 21:05
Przed okienkiem – mniej lub bardziej umiarkowany optymizm. Po okienkach – smutek, rozczarowanie i panika. Wokół kadry Igora Milicica mamy mnóstwo emocji, a najbardziej na razie brakuje spokoju i cierpliwości.
29 / 11 / 2021 19:05
Przed okienkiem – mniej lub bardziej umiarkowany optymizm. Po okienkach – smutek, rozczarowanie i panika. Wokół kadry Igora Milicica mamy mnóstwo emocji, a najbardziej na razie brakuje spokoju i cierpliwości.
29 / 11 / 2021 19:05
Nie było rozczarowania, ale jednak można było liczyć, że w ataku nie będziemy musieli oglądać takich męczarni. Niemcy wybili nas z rytmu bardzo prostymi metodami. Za późno postawiliśmy na grę do Aleksandra Balcerowskiego, Marcel Ponitka to nie rozgrywający, a Jakub Garbacz, w tej sytuacji personalnej, po prostu musiał grać dużo.
29 / 11 / 2021 9:24
Anwil Włocławek pozwalał rywalom na rekordową liczbę rzutów za 3 punkty, ale była to przemyślana taktyka. Dużo częściej rzucali słabsi strzelcy w drużynie przeciwnika, a specjaliści od trójek mieli gorsze pozycje i notowali spadek skuteczności.
Najlepsza koszykarsko drużyna NBA robi też doskonałą robotę marketingową i biznesową, świetnie wykorzystując lokalne klimaty. Bucks potrafią prowincjonalne położenie Milwaukee przekuwać w atut i przeżywają właśnie chwile wielkiej chwały. Brakuje już tylko mistrzostwa!
Nie było rozczarowania, ale jednak można było liczyć, że w ataku nie będziemy musieli oglądać takich męczarni. Niemcy wybili nas z rytmu bardzo prostymi metodami. Za późno postawiliśmy na grę do Aleksandra Balcerowskiego, Marcel Ponitka to nie rozgrywający, a Jakub Garbacz, w tej sytuacji personalnej, po prostu musiał grać dużo.
29 / 11 / 2021 9:24
Jeśli spytasz fana Olympiacosu lub reprezentacji Serbii kim jest Duda, to gwarantuje, że nie pomyśli o żadnym Andrzeju, ale o wybitnym trenerze Dusanie Ivkoviciu, którego kariera trwała niemalże pół wieku. Zapraszam w podróż przez uliczki Belgradu, ateńskie hale i moskiewskie salony.
28 / 11 / 2021 17:45