Kacper Marchewka: Presja bardzo pomaga

Kacper Marchewka: Presja bardzo pomaga

Share on facebook
Share on twitter
Jak o koszykówce i profesjonalnej karierze myśli 18-latek, wchodzący właśnie w poważne granie? Rozmowa z Kacprem Marchewką, zawodnikiem pierwszoligowego Śląska II Wrocław i młodzieżowych reprezentacji Polski.
Kacper Marchewka, Karolina Bąkowicz, slaskpolskikosz.pl

 

Dołącz do Premium – czytaj całe teksty i graj w Fantasy Lidze! >>

Pamela Wrona: Kiedy poczułeś, że koszykówka to całe Twoje życie?

Kacper Marchewka: Od początku miałem wrażenie, że to jest to. Zaczynałem w 4. klasie szkoły podstawowej i wiedziałem, że chcę to robić, że będzie sprawiać mi to przyjemność. Do tej pory to uczucie się nie zmieniło.

Pasją zaraził Cię brat?
Mój brat grał w koszykówkę, byłem niemal na wszystkich jego meczach. Od tego się zaczęło, bo chciałem robić to co on. Udałem się do tego samego nauczyciela, zacząłem chodzić na treningi i tak to się zaczęło.

Grałem jeszcze w piłkę nożną i ręczną. Koszykówkę trenowałem jednak codziennie. Wiedziałem, że będzie z tego więcej korzyści. W międzyczasie oglądałem NBA, najwięcej LeBrona Jamesa i Kobego Bryanta. On stał się moim idolem z dzieciństwa. Zaczęła się miłość do Lakersów.

A czym stała się koszykówka?
Na pewno codziennym zajęciem, pasją. Można powiedzieć, że była rutyną. Ale rutyną, która mi się podobała. Lubiłem chodzić na treningi. Nie było sytuacji, kiedy wstawałem i mi się nie chciało. Wolałem nie chodzić do szkoły, ale na trening musiałem pójść. W pewnym momencie stała się miłością i po prostu moim życiem. Niekiedy jestem zmęczony sezonem, ale gdybym miał przerwę, to już po trzech dniach bym nie mógł bez niej wytrzymać.

Wiedziałeś już co chcesz w życiu osiągnąć?
Marzeniem każdego dzieciaka jest granie w NBA, natomiast ja chciałem grać w koszykówkę do momentu, aż będę mógł się z niej utrzymać. Zawsze chciałem żeby koszykówka była jednocześnie moją pracą – ale pracą, którą lubię i na której będę mógł się skupić. Teraz moim celem jest to, aby grać na jak najwyższym poziomie, a największym marzeniem jest Euroliga.

Nie zaprzeczysz gdy powiem, że to właśnie z Ostrowa Wielkopolskiego wychodzą wartościowi zawodnicy?
Zdecydowanie. Podpatrywałem Mateusza Ponitkę, on nawet grał z moim bratem w jednej drużynie. Można powiedzieć, że z Ostrowa wychodzą ciekawi gracze, szczególnie takie dwójko-trójki.

Jaki charakter przydaje się w sporcie?

Treść dostępna tylko dla
Użytkowników Premium!

Zaloguj się aby zobaczyć dalszą część wpisu!

POLECANE

“Wziąłem do siebie słowa starszych kolegów z zespołu, żeby poświęcić czas wolny na doskonalenie umiejętności” – mówi Kacper Borowski, którego życiowy sezon dał mu właśnie powołanie do reprezentacji Polski. Koszykarz Startu Lublin mówi m.in., że mnóstwo zawdzięcza trenerowi Andrejowi Urlepowi.
Ministerstwo Barwnych Meczów (MBM) to nowy cykl przybliżający mniej typowe koszykarskie hity i ich bohaterów. Od kogo innego moglibyśmy zaczynać taką rubrykę, jak nie od klubu posiadającego najbardziej romantyczną nazwę w polskim baskecie? Poznajcie Miasto Zakochanych Chełmno!

tagi

Ministerstwo Barwnych Meczów (MBM) to nowy cykl przybliżający mniej typowe koszykarskie hity i ich bohaterów. Od kogo innego moglibyśmy zaczynać taką rubrykę, jak nie od klubu posiadającego najbardziej romantyczną nazwę w polskim baskecie? Poznajcie Miasto Zakochanych Chełmno!
27 / 10 / 2020 18:54
Niezniszczalny weteran, który przez 22 lata zagrał dla 18 zespołów, wprawdzie zakończył już grę, ale pozostał przy koszykówce. Tomasz Wojdyła, jeden z trenerów żeńskiego zespołu GTK Gdynia, podsumowuje barwną karierę i mówi o tym, jak odnajduje się w roli szkoleniowca.
25 / 10 / 2020 9:58
Pochodzi ze Słupska, jest pierwszoligowym koszykarzem oraz fanem fotografii i filmowania – współautorem kultowego w środowisku serialu „Koszykarze”. Patryk Przyborowski, zawodnik STK Czarnych, opowiada o swojej karierze i życiowych zamiłowaniach.
20 / 10 / 2020 19:00
Anwil Włocławek pozwalał rywalom na rekordową liczbę rzutów za 3 punkty, ale była to przemyślana taktyka. Dużo częściej rzucali słabsi strzelcy w drużynie przeciwnika, a specjaliści od trójek mieli gorsze pozycje i notowali spadek skuteczności.
Najlepsza koszykarsko drużyna NBA robi też doskonałą robotę marketingową i biznesową, świetnie wykorzystując lokalne klimaty. Bucks potrafią prowincjonalne położenie Milwaukee przekuwać w atut i przeżywają właśnie chwile wielkiej chwały. Brakuje już tylko mistrzostwa!