Euroliga dla Żalgirisu – wielka historia w Kownie

Euroliga dla Żalgirisu – wielka historia w Kownie

Share on facebook
Share on twitter
Niezwykłe okoliczności, Tyus Edney, Jiri Żidek, Anthony Bowie w roli gwiazd oraz oczywiście litewskie legendy - Tomas Masiulis, Dainius Adomaitis oraz Darius Maskoliunas. W 1999 drużynie z Kowna udało się przełamać dominację tradycyjnych potęg i zaszokować koszykarski świat, zgarniając mistrzostwo Euroligi. Jak do tego doszło?
Mistrzowska ekipa Żalgirisu z 1999 roku / fot. Euroleague

 

Dołącz do Premium – czytaj całe teksty! >>

Dawno, dawno temu, za pagórkami leśnymi, za łąkami zielonymi, za świerzopem, gryką i dzięcieliną kreowała się drużyna wojów, która miała zadziwić cały ówczesny świat. Nie jest to jednak legenda zawierająca tylko ziarnko prawdy, a rzeczywista historia litewskich mistrzów Euroligi z 1999 roku – Żalgirisu Kowno. 

Z kronik historycznych

Kowieński klub założono już w 1944 roku jako pierwszy na Litwie. Żalgiris obecnie jest jedną z najstarszych, wciąż aktywnych drużyn europejskich. Nazwa zespołu odwołuje się do słynnej bitwy pod Grunwaldem (po litewsku – właśnie Żaligirisem). Co ciekawe, w mistrzowskim roku 1999 pierwszy raz na ziemi litewskiej pokazano słynny obraz Jana Matejki upamiętniający zwycięstwo nad Krzyżakami. Wystawa cieszyła się ogromnym zainteresowaniem, a płótno obejrzało ponad 200 tysięcy osób. 

Kowno przez długie lata rywalizowało nie z zakonem krzyżackim, a z zespołami z ZSRR. Pojedynki Żalgirisu z CSKA Moskwa były na ustach całego kraju, a wygranie ligi, szczególnie w latach 1985-1987 miało znacznie większy wymiar niż tylko koszykówka (o tej historii przeczytasz TUTAJ>>). Największymi gwiazdami tamtych czasów byli oczywiście Sabonis i Kurtinaitis, którzy stanowili również podporę reprezentacji wielomilionowego Związku Radzieckiego. Przemiany ustrojowe w 1990 roku nie wpłynęły na dominującą rolę Żalgirisu – klub 23 razy wygrywał rodzimą ligę, a dziewięciu z piętnastu Litwinów, którzy zagrali w NBA, szkoliło się właśnie w tym klubie. 

Największe, a zarazem zupełnie niespodziewane sukcesy, klub świętował w sezonach 1997-1998 i 1998-1999, pod wodzą trenera Jonasa Kazlauskasa. 

Wygrywają bogaci 

Patrząc od roku 1988 do 1996, Euroligę wygrywały zespoły Olimpii Mediolan, Jugoplastiki Split, Partizanu Belgrad, Limoges, Joventutu Badalona, Realu Madryt i Panathinaikosu Anteny. W sezonie 1996-1997 triumfował Olympiacos, a w kolejnej edycji Kinder Bolonia. Kluby z ogromnym kapitałem, stabilnym sponsorem, które były w stanie zakupić najlepszych dostępnych na rynku zawodników. 

Nagle nadchodzą rozgrywki 1998-1999 i w Final Four pojawia się zespół Żaligirisu, któremu w Monachium przyjdzie rywalizować z mistrzami poprzednich edycji Euroligi. Szperając w archiwalnej prasie, szybko przekonamy się, że żaden z ekspertów nie dawał najmniejszych szans zespołowi z Litwy, a potencjalnego sprawcę niespodzianki upatrywano w drugim klubie z Bolonii. Aby przełamać dominację klubów z Hiszpanii, Grecji, byłej Jugosławii i Włoch, Litwini musieli sięgnąć po specjalne środki.

Przede wszystkim skład, który zebrano w Kownie był wypadkową kilku kwestii: dobrego szkolenia rodzimych graczy, znacznych wzmocnień z USA spowodowanych między innymi trwającym w NBA lock-outem, oraz… pozyskaniem pewnego Czecha. 

Jiri z NCCA

Treść dostępna tylko dla
Użytkowników Premium!

Zaloguj się aby zobaczyć dalszą część wpisu!

POLECANE

Przed okienkiem – mniej lub bardziej umiarkowany optymizm. Po okienkach – smutek, rozczarowanie i panika. Wokół kadry Igora Milicica mamy mnóstwo emocji, a najbardziej na razie brakuje spokoju i cierpliwości.
Nie było rozczarowania, ale jednak można było liczyć, że w ataku nie będziemy musieli oglądać takich męczarni. Niemcy wybili nas z rytmu bardzo prostymi metodami. Za późno postawiliśmy na grę do Aleksandra Balcerowskiego, Marcel Ponitka to nie rozgrywający, a Jakub Garbacz, w tej sytuacji personalnej, po prostu musiał grać dużo.

tagi

Oceniając transfer reprezentanta Słowenii, wypada najpierw ocenić, jak tak naprawdę prezentował się Kavell Bigby – Williams i co dawał drużynie z Włocławka. Żiga Dimec na pewno nie będzie tak efektowny i eksplozywny, ale pomysł na tę zmianę jest ciekawy i wszystko powinno wyjść Anwilowi na plus.
2 / 12 / 2021 16:38
Nikt tak nie zdominował swojej drużyny na przestrzeni ostatnich 18 lat, jak Maurice Watson, do niedawna rozgrywający Twardych Pierników. Z kolei Czarni Słupsk są drużyną, w której zdobywanie punktów jest skoncentrowane wokół niebezpiecznie małej liczby graczy.
1 / 12 / 2021 21:05
Przed okienkiem – mniej lub bardziej umiarkowany optymizm. Po okienkach – smutek, rozczarowanie i panika. Wokół kadry Igora Milicica mamy mnóstwo emocji, a najbardziej na razie brakuje spokoju i cierpliwości.
29 / 11 / 2021 19:05
Nie było rozczarowania, ale jednak można było liczyć, że w ataku nie będziemy musieli oglądać takich męczarni. Niemcy wybili nas z rytmu bardzo prostymi metodami. Za późno postawiliśmy na grę do Aleksandra Balcerowskiego, Marcel Ponitka to nie rozgrywający, a Jakub Garbacz, w tej sytuacji personalnej, po prostu musiał grać dużo.
29 / 11 / 2021 9:24
Anwil Włocławek pozwalał rywalom na rekordową liczbę rzutów za 3 punkty, ale była to przemyślana taktyka. Dużo częściej rzucali słabsi strzelcy w drużynie przeciwnika, a specjaliści od trójek mieli gorsze pozycje i notowali spadek skuteczności.
Najlepsza koszykarsko drużyna NBA robi też doskonałą robotę marketingową i biznesową, świetnie wykorzystując lokalne klimaty. Bucks potrafią prowincjonalne położenie Milwaukee przekuwać w atut i przeżywają właśnie chwile wielkiej chwały. Brakuje już tylko mistrzostwa!
Nie było rozczarowania, ale jednak można było liczyć, że w ataku nie będziemy musieli oglądać takich męczarni. Niemcy wybili nas z rytmu bardzo prostymi metodami. Za późno postawiliśmy na grę do Aleksandra Balcerowskiego, Marcel Ponitka to nie rozgrywający, a Jakub Garbacz, w tej sytuacji personalnej, po prostu musiał grać dużo.
29 / 11 / 2021 9:24
Jeśli spytasz fana Olympiacosu lub reprezentacji Serbii kim jest Duda, to gwarantuje, że nie pomyśli o żadnym Andrzeju, ale o wybitnym trenerze Dusanie Ivkoviciu, którego kariera trwała niemalże pół wieku. Zapraszam w podróż przez uliczki Belgradu, ateńskie hale i moskiewskie salony.
28 / 11 / 2021 17:45