Dejan Mihevc: Sezon to maraton, a nie sprint

Dejan Mihevc: Sezon to maraton, a nie sprint

Share on facebook
Share on twitter
"Ja cały czas sądziłem, że zostałem tu ściągnięty, aby wygrać mistrzostwo, a nie być ocenianym po wynikach na początku sezonu" - mówi Dejan Mihevc, były trener Anwilu Włocławek. W wywiadzie opowiada m.in. o swoich kilku tygodniach pracy, przyczynach niepowodzeń na starcie, kulisach pobytu na Cyprze oraz zatrudnienia Ivana Almeidy.
Dejan Mihevc / fot. Krzysztof Cichomski, King Szczecin

 

Dołącz do Premium – czytaj całe teksty i graj w Fantasy Lidze! >>

Wojciech Malinowski: Pana kontrakt z Anwilem — jak to wszystko się zaczęło? Czy to była tylko inicjatywa agenta, który składał tam ofertę (i może w innych polskich klubach?). Czy to raczej Anwil skontaktował się pierwszy z Panem i agentem?

Dejan Mihevc: To klub odezwał się — przez mojego agenta oraz bezpośrednio do mnie.

Jak był Pana plan po podpisaniu kontraktu i na starcie budowania drużyny?

Jestem zwolennikiem pracy zespołowej i lubię włączać każdego, kto ze mną współpracuje do uczestniczenia we wszystkim, co robimy. Oczywiście, to wymaga zaufania, lojalności i dużo ciężkiej pracy. Wierzę jednak, że jeśli połączysz to wszystko, osiągniesz lepsze rezultaty i warunki pracy.

Po pierwsze, rozmawiałem z prezesem klubu, aby ustalić, jaki mamy budżet i strategię klubu. Potem, w koordynacji z asystentami, zdobyliśmy tak dużo wiedzy o graczach, jak tylko się da. Ponieważ podpisałem kontrakt bardzo późno, musieliśmy ruszać z budową tak szybko, jak było to możliwe. Podstawą we wszystkich dobrych drużynach są gracze krajowi, zatem naszym priorytetem było ściągnięcie najlepszych polskich graczy, spośród dostępnych jeszcze na rynku.

Drugim zamiarem było zatrzymanie tak wielu zawodników z poprzedniego sezonu, jak to możliwe. Sytuacja była wówczas bardzo nieprzewidywalna i nie udało się zrealizować wielu z zakładanych celów, ale wierzę, że dzięki pracy wszystkich zaangażowanych osób, wykonaliśmy dobrą robotę. W tych momentach ludzie w klubie pokazali, że są prawdziwymi profesjonalistami i entuzjastami, a organizacja stoi na wysokim poziomie.

Anwil Włocławek miał bilans 2-3 w lidze na początku sezonu i po porażce w Szczecinie został Pan zwolniony. Co Pana zdaniem poszło źle i spowodowało, że zespół nie osiągał wyników, na jakie wszyscy liczyli?

Treść dostępna tylko dla
Użytkowników Premium!

Zaloguj się aby zobaczyć dalszą część wpisu!

POLECANE

“Wziąłem do siebie słowa starszych kolegów z zespołu, żeby poświęcić czas wolny na doskonalenie umiejętności” – mówi Kacper Borowski, którego życiowy sezon dał mu właśnie powołanie do reprezentacji Polski. Koszykarz Startu Lublin mówi m.in., że mnóstwo zawdzięcza trenerowi Andrejowi Urlepowi.
Ministerstwo Barwnych Meczów (MBM) to nowy cykl przybliżający mniej typowe koszykarskie hity i ich bohaterów. Od kogo innego moglibyśmy zaczynać taką rubrykę, jak nie od klubu posiadającego najbardziej romantyczną nazwę w polskim baskecie? Poznajcie Miasto Zakochanych Chełmno!

tagi

Ministerstwo Barwnych Meczów (MBM) to nowy cykl przybliżający mniej typowe koszykarskie hity i ich bohaterów. Od kogo innego moglibyśmy zaczynać taką rubrykę, jak nie od klubu posiadającego najbardziej romantyczną nazwę w polskim baskecie? Poznajcie Miasto Zakochanych Chełmno!
27 / 10 / 2020 18:54
Niezniszczalny weteran, który przez 22 lata zagrał dla 18 zespołów, wprawdzie zakończył już grę, ale pozostał przy koszykówce. Tomasz Wojdyła, jeden z trenerów żeńskiego zespołu GTK Gdynia, podsumowuje barwną karierę i mówi o tym, jak odnajduje się w roli szkoleniowca.
25 / 10 / 2020 9:58
Pochodzi ze Słupska, jest pierwszoligowym koszykarzem oraz fanem fotografii i filmowania – współautorem kultowego w środowisku serialu „Koszykarze”. Patryk Przyborowski, zawodnik STK Czarnych, opowiada o swojej karierze i życiowych zamiłowaniach.
20 / 10 / 2020 19:00
Anwil Włocławek pozwalał rywalom na rekordową liczbę rzutów za 3 punkty, ale była to przemyślana taktyka. Dużo częściej rzucali słabsi strzelcy w drużynie przeciwnika, a specjaliści od trójek mieli gorsze pozycje i notowali spadek skuteczności.
Najlepsza koszykarsko drużyna NBA robi też doskonałą robotę marketingową i biznesową, świetnie wykorzystując lokalne klimaty. Bucks potrafią prowincjonalne położenie Milwaukee przekuwać w atut i przeżywają właśnie chwile wielkiej chwały. Brakuje już tylko mistrzostwa!