Dariusz Kaszowski: Wygrałem decydujące starcie

Dariusz Kaszowski: Wygrałem decydujące starcie

Share on facebook
Share on twitter
- Zawał dopadł mnie tuż po pierwszym meczu u nas, gdy wygraliśmy bardzo wyraźnie 99-79 w trzecim meczu i wyszliśmy na prowadzenie 2:1. Trudno powiedzieć, co by się wydarzyło, gdybym był zdrowy i dotrwał do czwartego spotkania - wspomina Dariusz Kaszowski, trener pierwszoligowego Rawplug Sokoła Łańcut.
Dariusz Kaszowski / fot. Sebastian Maślanka, materiały prasowe PTG Sokół Łańcut

 

Pamela Wrona: Sport to zdrowie?

Dariusz Kaszowski, trener Rawlplug Sokoła Łańcut: Na pewno uprawianie sportu ma wpływ na naszą kondycję fizyczną i formę psychiczną, ale kierowanie ligowym zespołem sportowym to już coś innego.

Jest pan na ławce trenerskiej od 1996 roku. Ciężko trzymać nerwy na wodzy?

Zdecydowanie tak. Z całą pewnością  te emocje są inne, kiedy zespół gra dobrze, jest w górnej części tabeli i częściej odnosi zwycięstwa niż porażki. Cele, które zakłada się przed sezonem są realizowane, a wyniki drużyny są lepsze od zakładanych i wyprzedzają zespoły z większymi możliwościami od nas. Mimo wszystko adrenalina pojawia się za każdym razem.

Duży stres, który temu dość często towarzyszy przekłada się czasem na to, co spotkało mnie pod koniec sezonu 2018/2019 w trakcie drugiej rundy play-off. Rok 2019 był dla mnie bardzo pechowy od samego początku – w styczniu doznałem urazu zerwania więzadła rzepki, który wyłączył mnie na kilka miesięcy z życia sportowego. 

Cała sytuacja była dla mnie niespotykana. Przez całą moją przygodę trenerską opuściłem tylko jedno spotkanie ligowe, gdyż termin meczu zbiegł się z datą pierwszej komunii mojej córki i nie udało się przełożyć tego spotkania. Poza tym, zawsze byłem dyspozycyjny i gotowy do działania.

Jak dziś się pan czuje?

Dziś czuję się dobrze, wszystko jest w porządku. O przebytym zawale przypominają mi jedynie tabletki, które muszę codziennie zażywać. Dużej dawki pozytywnej energii dostarcza mi teraz obecny skład, który swoim podejściem do pracy pokazuje, że chce w tym sezonie walczyć o najwyższe trofeum. Staram się myśleć z nadzieją o sezonie 2020/2021, choć obecnie panująca sytuacja, związana z COVID-19, nie napawa optymizmem.

Myślał pan wówczas, że potrzebuje odpoczynku, trochę zwolnić?

Wtedy wszyscy byliśmy skoncentrowali na realizacji celu, jaki sobie postawiliśmy. Graliśmy w półfinale play-off z zespołem z Bydgoszczy. Wywieźliśmy z ich hali jedno zwycięstwo i było 1:1. Mieliśmy duże szanse na to, by zagrać w wielkim finale. 

Zawał dopadł mnie tuż po pierwszym meczu u nas, gdy wygraliśmy bardzo wyraźnie 99-79 w trzecim meczu i wyszliśmy na prowadzenie 2:1. Trudno powiedzieć, co by się wydarzyło, gdybym był zdrowy i dotrwał do czwartego spotkania. 

Co się działo w pana głowie, kiedy okazało się, że to zawał?

Nie mogłem w to uwierzyć, bo nigdy wcześniej nie miałem żadnych objawów i problemów z sercem. Wszystkie badania, które wykonywałem wcześniej nie wskazywały na to, że może mnie coś takiego spotkać. Kiedy dotarłem do szpitala wszystko działo się już bardzo szybko, ekspresowo wykonane badania i decyzja o koronarografii była natychmiastowa. 

Emocje byłe zdecydowanie większe, kiedy słyszałem dźwięk sygnału karetki przez cały transport do rzeszowskiego szpitala. Ale byłem w dobrych rękach dr. Macieja Dąbka i ratowników medycznych, którzy są kibicami Sokoła. Jeszcze raz z tego miejsca chciałbym im podziękować za ich fachowość i pomoc oraz słowa otuchy. Dziękuję także doktorowi Wojciechowi Stanikowi ze Szpitala Wojewódzkiego nr 2, który przeprowadził zabieg. 

Myślę, że cała ta sytuacja bardzo mocno odbiła się na mojej rodzinie. Cieszę, się, że to jednak ja wygrałem to decydujące starcie, bo nadal mogę być z nimi.   

Jaka była pierwsza myśl, gdy doszedł pan do siebie?

Treść dostępna tylko dla
Użytkowników Premium!

Zaloguj się aby zobaczyć dalszą część wpisu!

POLECANE

tagi

Reprezentuje Holandię, gra w Sopocie, studiuje w Barcelonie. Yannick Franke, po nieudanej przygodzie w Lublinie, pozytywnie zaskakuje, będąc liderem Trefla. Skąd odmiana przed tym sezonem? Jak widzi swoją karierę i przyszłość?
25 / 10 / 2021 10:18
Wszyscy widzą doskonałe statystyki, ale nie wszyscy dostrzegają także dobrą obronę, zmysł do przechwytów, odporność psychiczną i umiejętność przejmowania roli lidera zespołu. Maurice Watson, rozgrywający Twardych Pierników Toruń, jest jedną z największych gwiazd początku sezonu PLK – przeprowadziliśmy więc bardzo dokładną analizę jego gry.
24 / 10 / 2021 13:07
Trzecie podejście Górnika, ewolucja we Wrocławiu i rewolucja w Warszawie. Nowe zadanie dla Rafała Franka, mocarny duet Cechniak – Pabian i gorące dyskusje wokół transmisji Instat. Różnie to z marketingowym opakowaniem 1. ligi bywa, na na parkietach zaplecza ekstraklasy sezon znów zapowiada się bardzo ciekawie. Zebraliśmy najciekawsze historie na starcie rozgrywek.
25 / 09 / 2021 12:05
Anwil Włocławek pozwalał rywalom na rekordową liczbę rzutów za 3 punkty, ale była to przemyślana taktyka. Dużo częściej rzucali słabsi strzelcy w drużynie przeciwnika, a specjaliści od trójek mieli gorsze pozycje i notowali spadek skuteczności.
Najlepsza koszykarsko drużyna NBA robi też doskonałą robotę marketingową i biznesową, świetnie wykorzystując lokalne klimaty. Bucks potrafią prowincjonalne położenie Milwaukee przekuwać w atut i przeżywają właśnie chwile wielkiej chwały. Brakuje już tylko mistrzostwa!
Zagrajmy w popularną grę. Na czole macie przyklejoną karteczkę, kategoria – koszykówka. Podpowiedzi: ojciec szóstki dzieci, najlepszy sportowiec według Watykanu z 2013 roku, wzór dla Luki i Giannisa, trzykrotny mistrz Euroligi, lider punktowy wszech czasów tych elitarnych rozgrywek. Ikona europejskiej koszykówki XXI wieku. Zgadza się – to Vassilis Spanoulis, który niedawno zakończył bogatą karierę.
4 / 10 / 2021 21:01