Andrzej Kowalczyk, czyli niemożliwe nie istnieje

Andrzej Kowalczyk, czyli niemożliwe nie istnieje

Share on facebook
Share on twitter
Była wigilia 2007 roku. Jeden ze współpracowników Andrzeja Kowalczyka, poinformował go, że wolnym graczem jest Ed Cota - rozgrywający - jakiego na tamten moment klub z Ostrowa Wielkopolskiego poszukiwał. Jedyną przeszkodą przed ściągnięciem do Polski były finanse (wyjściowa kwota wynagrodzenia w tamtym okresie - 26 tysięcy dolarów miesięcznie) oraz świadomość, że kilku potężniejszym klubom nie udało się go namówić wcześniej do gry w PLK. Zaczęło się! Wigilia z głowy - pomyśleliśmy wszyscy, będący wówczas w klubie.
Andrzej Kowalczyk / fot. Bartłomiej Ciechacki, plk.pl

 

Dołącz do Premium – czytaj całe teksty i graj w Fantasy Lidze! >>

Niemożliwe nie istniało. Andrzej Kowalczyk zasiadł do rozmów z roszczeniowym i bardzo konkretnym agentem najlepszego asystującego Euroligi. 

7 tysięcy dolarów, tyle możemy zaproponować pańskiemu klientowi – rozpoczął rozmowę Kowal. 

Ta kwota nas obraża – usłyszał w odpowiedzi (trener spojrzał na nas, mrugnął okiem, uśmiechnął się i rzucił – nie będzie łatwo, także szykujcie się, że na wigilię się spóźnicie).

Kowalczyk przeszedł do planu B. Z każdą kolejną minutą, w coraz większym stopniu zaczął używać swoich psychologicznych gierek, w których tematem przewodnim była oczywiście astrologia. Rozmowy trwały od wczesnych godzin porannych do wieczora. 

Kiedy zamilkł ostatni telefon od agenta, zaczęli wydzwaniać do nas najbliżsi. Wszyscy oczywiście zapomnieliśmy o świątecznej kolacji. Poszedłem do domu ze świadomością, że nic z tego nie będzie. Po dwóch godzinach sms od Bartka Karasińskiego – „mamy go”. 

Finalnie Ed Cota trafił do Ostrowa Wielkopolskiego za ok. 12-13 tysięcy dolarów miesięcznie. Co prawda, nie był to jego najlepszy sezon, ale trochę radości nam wszystkim dał, jak chociażby w meczu z Prokomem, kiedy razem z Johnem Odenem rozbili bank, grając akcję „alley oop” w ostatnich sekundach spotkania.

Awionetka do Trójmiasta

Treść dostępna tylko dla
Użytkowników Premium!

Zaloguj się aby zobaczyć dalszą część wpisu!

POLECANE

Tak sprzyjających okoliczności – kadrowych i budżetowych – dawno w Sopocie nie było i mogą się prędko nie powtórzyć. Po sezonie określanym w klubie jako „udany”, Trefl na następne rozgrywki zostaje wyłącznie z kontraktami Karola Gruszeckiego i Pawła Leończyka, zapewne też trenera Marcina Stefańskiego. Wszystko trzeba będzie budować od nowa, tym razem już po rynkowych cenach.

tagi

– „Ciągle te sequele, prequele i innego typu przeróbki” – takie narzekania słychać ze strony kinomanów w ostatnich latach, gdy fabryka snów z Hollywood zapowiada kolejne produkcje. W ostatnich tygodniach powtarzalnym zespołem, niczym właśnie z najbardziej znanej części Los Angeles, stali się również koszykarze Enea Zastalu, których mecze ich kibice powinni włączać gdzieś w okolicach 25. minuty.
14 / 04 / 2021 10:04
35 lat – tyle spędził na polskich i europejskich parkietach Janusz Calik. Jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich arbitrów skończył karierę sędziowską wraz z ostatnim meczem sezonu zasadniczego 2020/21. W rozmowie z PolskiKosz.pl opowiada o tym, dlaczego czasami „pomaga” zawodnikom na parkiecie, jakie przepisy zmieniłby, gdyby mógł, i jaka jest znajomość zasad gry polskich trenerów i zawodników.
7 / 04 / 2021 8:50
MIT Sloan Sports Analytics Conference to kultowa konferencja dla wszystkich analityków i statystyków koszykówki, a coraz częściej także innych dyscyplin sportu. Czego można spodziewać się po kwietniowym wydarzeniu w Bostonie i na co warto zwrócić uwagę?
10 / 03 / 2021 19:43
Anwil Włocławek pozwalał rywalom na rekordową liczbę rzutów za 3 punkty, ale była to przemyślana taktyka. Dużo częściej rzucali słabsi strzelcy w drużynie przeciwnika, a specjaliści od trójek mieli gorsze pozycje i notowali spadek skuteczności.
Najlepsza koszykarsko drużyna NBA robi też doskonałą robotę marketingową i biznesową, świetnie wykorzystując lokalne klimaty. Bucks potrafią prowincjonalne położenie Milwaukee przekuwać w atut i przeżywają właśnie chwile wielkiej chwały. Brakuje już tylko mistrzostwa!
– Jako gracz potrafi wszystko. Nie spodziewałem się, że zagramy w Europie przeciwko tak dobremu strzelcowi, a na pewno nie w Grecji – powiedział Michael Jordan w 1983 roku, wtedy jeszcze koszykarz uczelni North Carolina. Młody „MJ” komplementował w ten sposób Nikosa Galisa – do dziś największą postać greckiej koszykówki i jedną z legend europejskiego basketu.
20 / 03 / 2021 11:35